/Magazyn_135_02_001_0001.djvu

			BIBLIOTEKA WIEDZY DUCHOWEJ
J. R.
RÓŻOKRZYŻOWCY
ZARYS DZIEJÓW I DOKTRYNY
PRAKTYCZNY SYSTEM
ALCHEMII DUCHOWEJ
19 3 7
Nakładem „HEJNAŁU“, Wisła
(Śląsk Cieszyński)
		

/Magazyn_135_02_002_0001.djvu

			V
UNtWSWriaC* „
wmi
Drukarnia Pawia Mitręgi w Cieszynie-
		

/Magazyn_135_02_003_0001.djvu

			Zarys dziejów i doktryny.
Z pośród całego szeregu bractw i związków tajemnych wszystkich czasów,
najciekawszym bezsprzecznie i najwięcej zasługującym na uwagę jest Zakon
Braci Róży i Krzyża. Nie ma przy tym drugiej organizacji, której pochodzenie
i dzieje otoczone byłyby równą tajemniczością! Różokrzyżowcy bowiem
celowo spowijali siebie i swoje nauki nieprzebytym mrokiem zagadkowości.
Toteż poniższe nasze wywody na temat Różokrzyżowców należy uważać jedy¬
nie za mniej lub więcej udaną próbę.
Dla właściwego zrozumienia kierunku Różokrzyżowców konieczną jest
przede wszystkim gruntowna znajomość głównych zasad alchemii. Sama już
bowiem jego nazwa — jak wykazali wybitni badacze w tej dziedzinie: dr Maack,
dr Freudenberg i in. — wywodzi się z alchemii, a nie, jak błędnie niektórzy
przypuszczają od imienia rzekomego założyciela zakonu Christiana Rosen-
kreutza.
Ośrodkiem całej alchemii jest sporządzenie „lapis philosophorum“, kamienia
mądrości, opisywanego zazwyczaj jako proszek czerwonego koloru, względnie
tynktura. Miano go otrzymywać następującą drogą:
1.	przez tajemniczy substrat, zwany „materia prima“, czyli materią pier¬
wotną;
2.	przez niezwykle trudne i ciężkie zabiegi, zwane „procesem“ i wreszcie
3.	przez niezbędnie konieczne wrodzone powołanie i uzdolnienie do tej
umiejętności.
Najważniejszymi z substratów koniecznych do wykonania kamienia były:
czerwona i biała siarka, zwane również
czerwoną i białą różą.
Róża stanowiła przy tym mistyczny symbol rozwoju, rozpowszechnienia,
piękności, względnie mądrości, siły i piękna.
W ten sposób wyjaśniliśmy etymologię pierwszej połowy nazwy: „Różo-
krzyżowcy“.
Podobnie jak róża, również krzyż posiada doniosłe znaczenie w alchemii —•
stanowi symbol octu, acidum naturae, acetonu. Ów ocet, ocet mędrców, był
synonimem niezbędnego przy procesie radykalnego rozpuszczalnika. „Solve
et coagula“ — to jedna z podstawowych zasad różokrzyżowców, którą m. in.
objaśniali również zjawiska przyrody.
Tyle o nazwie „Różokrzyżowcy“.
		

/Magazyn_135_02_004_0001.djvu

			4
Z kolei zajmiemy się dziejami Zakonu. Rozróżniamy tutaj trzy wielkie
epoki:
I.	Przed rokiem 1610, sięgającą swymi początkami 12 stulecia.
II.	Około 1610, zwaną epoką starych różokrzyżowców, wreszcie
III.	Po 1610, określaną mianem epoki nowszych różokrzyżowców, którzy
jako oficjalna organizacja przestają istnieć w ciągu XIX stulecia.
Epoka I.
O Różokrzyżowcach z przed r. 1610 nie wiemy zbyt wiele. Pamiętać należy,
że byli oni organizacją tajemną. Swoją ciemną — profanów celowo oma¬
miającą — symboliką, chronili się znakomicie nie tylko przed ciekawością nie¬
powołanych, lecz również przed inkwizycją i stosem. A najbardziej już pogrą¬
żone w mroku jest samo pochodzenie Zakonu. Przeważnie nawet członkowie
Bractwa nie znali prawdziwej jego kolebki i snuli na ten temat najfantastycz¬
niejsze domysły.
Wszystkie legendy jednak wskazują na pozaeuropejskie, orientalne źródło
Konfraternii. Wydaje się to wielce prawdopodobne. Wiemy wszak, że okultyzm
we wszystkich swych gałęziach uprawiany był przez kapłanów egipskich — że
magia, astrologia i alchemia miały swe schronisko w świątyniach. Tradycja
ezoteryczna została przekazana następnie Esseńczykom i występującym
w pierwszych gminach chrześcijańskich Terapeutom, spadkobierców zaś naj¬
głębszych tajemnic świątynnych należałoby szukać u neoplatoników, zwłaszcza
w szkole syryjskiej, której przedstawicielem jest Jamblik. Z czasem wiedzę
tajemną odziedziczyły zakony mahometańskie, w jednym z których — według
podania — miał uzyskać wtajemniczenie mnich niemiecki Christian Rosen-
kreutz.
Faktem jest, że gdy Arabowie stali się pionierami nauki, zaczęli zakładać
w Europie związki tajemne, których celem były studia alchemiczno-magiczne.
Wskazują na to liczne opowieści o czarodziejskich szkołach w Toledo, Sala¬
mance, Barcelonie etc., o których istnieniu zaręcza żyjący ówcześnie Hiszpan
Bernard Basinus w rozprawie „De cultibus magicis“, oraz Marcin Delrio w swej
słynnej „De disquisitionibus magicis“. Wiadomo zresztą i z innych źródeł, że
Arabowie pielęgnowali i rozwijali alchemię, magię i astrologię — wystarczy
wymienić nazwiska Gebera, Awicenny, Rhazesa i Awerroesa.
Gdy chrześcijańska Europa zaczęła wyzwalać się z pęt barbarzyństwa,
udawano się tłumnie z wszystkich krajów do Hiszpanii, ażeby u stóp „wznio¬
słych mistrzów“ poznać wiedzę tajemną. Takim uczniem był Gerhard z Cre¬
mony (12 w.), który pierwszy przełożył Arystotelesa i Ptolemeusza na łacinę,
następnie słynny lekarz Arnold z Villanowy (13 w.), dalej wszechstronny
uczony i misjonarz Raimund' Lullus (14 w.), wreszcie papież Sylwester II.
Zgłębiwszy arkana wiedzy tajemnej, starali się oczywiście szerzyć swe nauki
i poglądy, co przy ówczesnych stosunkach mogli przeprowadzić tylko drogą
zakładania tajnych związków.
E>owody na istnienie takich organizacji znajdujemy w pismach wspomnia¬
nych uczonych. I tak w dziele Raimunda Lullusa pt. „Theoria“, przedrukowa¬
nym w „Theatrum Chymicum Argentoratum“ (1613) spotykamy wzmiankę
o tajnych stowarzyszeniach „Societatis physicorum“ i „Rex physicorum“, zaś
w „Rosarium“ Arnolda z Villanowy, napisanym w r. 1230, a przedrukowanym
w czwartym tomie tegoż „Theatrum Chymicum“ są ślady, że związek taki
		

/Magazyn_135_02_005_0001.djvu

			5
istniał już na sto lat przed Lullus‘em, mowa jest tu bowiem o „filii ordinis“.
W tymże samym tomie (str. 1028) wymieniony jest biskup z Trier, hrabia von
Falkenstein, jako „illustrissimus et serenissimus princeps“ i „pater philosopho-
rum“ XIV stulecia. Znakomity niemiecki historyk okultyzmu Karol Kiesewetter
twierdził, że ów Falkenstein byl mistrzem Zakonu Różokrzyżowców, opierając
się na posiadanym rękopisie pt. „Compendium totius Philosophiae et Alchymiae
Fraternitatis Rosae Crucis, ex mandato Serenissimi Comitis de Falkenstein,
Imperatoris nostri Anno Domini 1374.“ Manuskrypt ten, zawierający teorię
i przepisy alchemiczne, — o ile nie jest dziełem mistyfikatora — posiada szcze¬
gólną wartość, ponieważ w nim po raz pierwszy występuje dziedziczony w ciągu
stuleci tytuł zakonny „Imperator“, jak również nazwa „Fraternitatis Rosae
Crucis“.
Mniej więcej równocześnie z powstaniem tego rękopisu ukazały się pierwsze
znane sprawozdania o istnieniu Różokrzyżowców i tym samym zaczyna prag¬
matyczna historia Zakonu.
Rok 1410 uważają niektórzy — np. wybitny alchemik Figulus — za począ¬
tek ery Różokrzyżowców.
W r. 1430 założony został w Burgundii zakon „Aurei velleris“ — „Złotego
Runa“, który Różokrzyżowcy opisali później w oddzielnej rozprawce dołączo¬
nej do swego wydawnictwa „Wasserstein der Weisen“. Alchemiczno-różo-
krzyżowy charakter tego rycerskiego zakonu, który swym wpływem objął rów¬
nież Hiszpanię i Austrię, i którego członkowstwem do dziś jeszcze szczycą się
niektórzy książęta — jest godnym uwagi a mało znanym faktem. Również
słynny Christian Rosenkreutz — do którego jeszcze powrócimy — miał w roku
1459 zostać rycerzem tej organizacji.
Z XV stulecia zasługuje jeszcze na uwagę manuskrypt pt. „Clavis Sapien-
tiae“. Nosi on datę 1468 r., oraz nazwisko imperatora Jana Karola Friesena —
zawiera zaś szereg ciekawych alchemicznych recept.
Na początku XVI stulecia powstaje w Paryżu, założone przez słynnego
Henryka Korneliusza Agryppę z Nettesheimu (1486—1535), towarzystwo
tajemne, które pozostawało w bliskim kontakcie z Różokrzyżowcami, a Ireneusz
Philaletha, różokrzyżowiec działający około r. 1650 nazywa wyraźnie Kor¬
neliusza Agryppę imperatorem.
Dotychczasowi Różokrzyżowcy zreorganizowani zostali przez Theophrasta
Paracelsusa (1493—1541), słynnego ongiś lekarza, którego metoda spagiryczna
jeszcze dzisiaj w południowych i środkowych Niemczech znajduje zastosowa¬
nie. W czasie podróży po Azji zapoznał się z indyjską wiedzą tajemną, a wró¬
ciwszy do Europy zyskał wielką rzeszą zwolenników i przyjęty został do Za¬
konu Różokrzyżowców starego rytu. Ponieważ w kwestiach religii byt wielce
wolnomyślny i więcej niż do rzymskiej skłaniał się do nauki Lutra, przeto za
jego działalności spotykamy wśród Różokrzyżowców przeważnie protestantów,
jak Adama z Bodensteinu, Michała Toxitesa, Jana Husera, Michała Maiera
i Henryka Khunratha, którzy zajęli się wydaniem dzieł Paracelsusa i w nie¬
przejrzanym niemal szeregu własnych pism starali się o szerzenie nauk różo¬
krzyżowców.
W latach 1575—1580 działa w Augsburgu różokrzyżowiec Aegidius Guth-
mann, autor wydanego w r. 1619 dzieła „Offenbarung göttlicher Majestät“,
który m. in. wywarł pewien wpływ na Roberta Fludda.
		

/Magazyn_135_02_006_0001.djvu

			6
Około r. 1590 sława Konfraternii Róży i Krzyża szeroko się już rozeszła,
gdyż w najbliższych dwóch latach alchemik francuski Mikołaj Barnaud podró¬
żuje po Niemczech, ażeby odszukać hermetycznych mistrzów Rosae Crucis
i zostać przyjętym do ich związku. W r. 1601 wydaje ów Barnaud łaciński list
do wszystkich Różokrzyżowców Francji, w którym gorąco poleca ich królowi
Henrykowi IV. Wynika z tego, że starania jego uwieńczone zostały pomyślnym
rezultatem.
W r. 1604 niejaki Szymon Studion, pochodzący z Wiirtembergii, napisał
mistyczne dzieło — zachowane do dzisiaj w rękopise — pt. „Naometria“ czyli
„nowy sposób mierzenia wewnętrznej i zewnętrznej świątyni“, tzn. mistyczny
opis wewnętrznego i zewnętrznego człowieka, pojętego jako świątynia Boga.
Autor opowiada dużo tajemniczo i proroczo o róży i o krzyżu, oraz rozsnuwa
pasmo symbolów i apokaliptycznych obliczeń, które są całkiem niezrozumiałe.
Studion był człowiekiem, którego umysł, wskutek uprawianych przezeń ćwi¬
czeń, był nieco przyćmiony, a z czasem popadł nawet w rodzaj religijnego
obłędu. Wspominam o nim dlatego, ponieważ niektórzy upatrywali w nim
twórcę Zakonu, a dzieło jego uchodziło za najgłębszą naukę Bractwa.
Epoka II.
Okres ten w dziejach Różokrzyżowców rozpoczyna Jan Walentyn Andreae,
ur. 1586 w Herrenbergu, zmarły 1654 w Stuttgardzie. Po ukończeniu studiów
teologicznych w Tübingen, zwiedził jako wychowawca młodych szlachciców
Niemcy, Italię i Francję, następnie w r. 1614 został diakonem w Vaihingen,
1620 superintendentem w Kahr, 1639 kaznodzieją nadwornym w Stuttgardzie,
wreszcie 1650 opatem w Adelbergu. Człowiek ten o wysokim wykształceniu
i wartości moralnej wydaje w r. 1613 pismo różokrzyżowe „Fama Fratemitatis
oder Entdeckung der Bruderschaft des hochlöblichen Ordens der R. C.“,
a wkrótce potem trzy dalsze: „Chymische Hochzeit Christiani Rosenkreutz“,
„Reformation der ganzen Welt“ i „Confessio Fratemitatis R. C.“ Dzieła te wy¬
wołały ogromne wrażenie i zostały natychmiast przełożone na wiele języków.
Fakt opublikowania i niewiarogodnego wprost rozpowszechnienia tych
pism, a zwłaszcza „Fama Fratemitatis“, skłania nas do krótkiego streszczenia
tej pracy, która po raz pierwszy rzuca historyczne światło na istnienie całkiem
prawie do tej pory nieznanego Bractwa.
Pismo to, zwrócone do książąt, uczonych i znakomitości Europy, podaje
życiorys legendarnego Christiana Rosenkreutza (od którego imienia — jak na
początku zaznaczyliśmy — niesłusznie wywodzą nazwę Różokrzyżowców),
następnie opis założenia Zakonu, wreszcie przepowiednię publicznego wystą¬
pienia po 120 latach.
W drugiej połowie XIV wieku w czasie podróży na Wschód, braciszek za¬
konny Christian Rosemkreutz, zwiedziwszy Cypr, Damaszek i Jerozolimę, za¬
trzymał się złożony chorobą w jakimś klasztorze na półwyspie arabskim. Dzięki
troskliwej opiece zakonników szybko powrócił do zdrowia. Szeikowi spodobał
się ten młody, wykształcony człowiek, żądny poznania najgłębszych tajemnic
przyrody. Zaproponował mu tedy, by pozostał czas dłuższy w klasztorze,
a otrzyma rozwiązanie wszystkich trapiących go zagadek. Christian przystał
z radością. A gdy po kilkunastu latach wytężonej pracy i wstrzemięźliwego
życia osiągnął najwyższe stopnie wtajemniczenia, wręczył mu szeik księgę
„Liber Mundi“ i kazał iść w świat, celem udzielania swej wiedzy tym, którzy
		

/Magazyn_135_02_007_0001.djvu

			7
przygotowani są do poznania tajemnic bytu. Udał się wówczas Rosenkreutz
przez Egipt do Hiszpanii, a następnie do Niemiec. Tutaj wybrał sobie trzech
towarzyszów i wraz z nimi założył Konfraternię Róży i Krzyża. Z czasem przy¬
jęto jeszcze czterech członków i wybudowano gmach Sancti Spiritus, mający
stanowić siedzibę Bractwa. Po czym rozjechano się po całej Europie, zobowią¬
zawszy się jednak raz do roku w oznaczonym terminie zbierać w kwaterze
mistrza. Przed rozłączeniem się z braćmi ustanowił dla nich reguły Zakonu,
które podajemy w przekładzie dosłownym:
1.	Nie wolno zajmować się inną pracą, jak tylko bezinteresownym lecze¬
niem chorych.
2.	Nie wolno nosić specjalnych szat, któreby wyróżniały członków Bractwa,
lecz stosować się w tym względzie do zwyczaju miejscowego.
3.	Każdy brat obowiązany jest raz do roku w dzień Wielkiego Piątku sta¬
wić się w gmachu St. Spiritus, lub nadesłać usprawiedliwienie swej nieobecności.
4.	Każdy brat winien za życia wyznaczyć swego następcę.
5.	Słowo Różany Krzyż ma być waszą pieczęcią, hasłem i celem.
6.	Bractwo przez sto lat ma pozostać w ukryciu.
Rosenkreutz miał umrzeć mając 106 lat. Zakon dowiedział się o tym, lecz
nie znal jego grobu, gdyż w ogóle było zasadą pierwszych różokrzyżowców
ukryć miejsce swego wiecznego spoczynku nawet przed własnymi współbraćmii
Dopiero po upływie 120 lat natrafiono na ukryte drzwi, prowadzące do krypty
grobowca. Na środku znajdował się okrągły ołtarz z płytą mosiężną, na której
był napis: „A. C. R. C. Hoc Universi Compendium vivus mihi Sepulchrum faci,
krawędzią biegły słowa: Jesus mihi omnia, zaś wewnątrz: Nequaquam vacuum.
Legis jugum. Libertas Evangelii. Dei Gloria intacta“. Gdy podniesiono płytę,
znaleźli bracia zwłoki Christiana Rosenkreutza, trzymającego w dłoniach
zwój pergaminu z napisem „T“.
Zaczynał się on słowami: „Ex Deo nascimur, in Jesu morimur! Per spiritum
sanctum — reviviscismus“. — Z Boga się rodzimy, w Jezusie umieramy, przez
Ducha św. zmartwychwstajemy. Następnie czytamy: „Nadszedł czas odrodze¬
nia boskiego i ludzkiego“, zatem należy się godnie do tej nowej epoki przygo¬
tować. Różokrzyżowcy „są chrześcijanami i przyjmują dwa sakramenty. Co
się tyczy wyrobu złota, to jest ono wprawdzie dla Zakonu R. K. rzeczą łatwą,
lecz mimo to, lub właśnie dlatego kwestią uboczną. Związek jest w posiadaniu
tysiąca lepszych umiejętności, lecz głównie dba o zbawienie duszy“. Kto na to
wezwanie odpowie, wejdzie w kontakt z Stowarzyszeniem Różokrzyżowców,
zaś „organizacja ta nie pozostanie na zawsze ukrytą“. „Sub umbra alarum,
tuarum Adonai“ — tymi słowami kończy się tekst „Famy“.
Następne dzieło Andreae‘go „Confessio Fratemitatis Rosae Crucis“ podaje
dalsze cele Bractwa, oraz rok 1378, jako datę urodzenia Christiana Rosen¬
kreutza. Zmarł zatem 1484 — „Fama“ bowiem podaje, iż żył 106 lat. Otwarcie
zaś grobu przypadałoby na rok 1604.
Trzecie z kolei pismo Jana Walentyna to „Chymische Hochzeit Christiani
Rosenkreutz“ — niezwykle zawiła alchemiczna praca, w której pod obrazem
wesela przedstawiony jest proces tworzenia kamienia mędrców. Opis jednak
jest tak dziwaczny, tak pozbawiony wszelkiego związku z chemicznymi proce¬
sami, iż trudno się w nim doszukać nawet najmniejszego sensu, a wyciąg z niego
nie jest ani możliwy, ani wart zachodu.
Już w sto lat później Hermann Fictuld w książce „Der längst gewünschte
		

/Magazyn_135_02_008_0001.djvu

			8
und versprochene Chemisch-philosophische Probierstein“, 1740, skarżył się na
niestrawność pracy Andreae'go: „Christian Rosenkreutzers Chymische Hoch¬
zeit ist eine sehr parabolische und verdeckte Schrifft, die weder den Söhnen
der Weisheit, noch den Sophisten einigen Nutzen giebet. Der Autor hat gar
keine christliche Liebe und Barmherzigkeit besessen, um etwa der Nachwelt
damit zu dienen: sondern es ist alles so dunkel geschrieben, dass kaum ein
Meister denselben verstehen kann.“
W „Generalreformation der ganzen Welt“ wreszcie daje autor utopię,
opartą na chrześcijańsko-teozoficznych podstawach — pismo to jednak jest
tak samo niezrozumiale, jak poprzednie.
A jednak pisma te stafy się niezwykle popularne i doczekały licznych wy¬
dań i przekładów na wszystkie niemal języki europejskie — coby było nie do
pomyślenia, gdyby znaczna liczba współczesnych nie posiadała klucza do
zawiłej symboliki!
Epoka III.
Dzieła Andreae‘go wywołały całą literaturę, w której walczono za i prze¬
ciw Zakonowi Różokrzyżowców.
Należą tutaj pięć „Sendschreiben an die Bruderschaft des hochlöblichen
Ordens vom Rosenkreutz, Linz in Österreich 1614“, następnie:
„Einfeltige Antwordt an die hocherleuchte Bruderschaft des hochlöblichen
Ordens des R. C.“ z datą 12 stycznia 1615 roku, które rzuca hasło zreformo¬
wania nauk, zwłaszcza medycyny.
Ciekawą zapewne wyda się rzeczą, że również Jezuici starali się wyko¬
rzystać dla swoich celów ruch Różokrzyżowców, jak wynika z pewnej odpo¬
wiedzi na wezwanie „Famy“. Jest nią pismo Adama Haselmaiera pt. „Antwort
an die hochwürdige Brüderschaft der Theosophen von Rosenkreutz“,
Cassel 1614.
W tymże samym roku 1614 ukazało się interesujące pismo p. t. „Geistlicher
Diseurs und Betrachtung über Gemeinschaft, Wissenschaft und Weisheit der
Fraternität der R. C.-Brüder“, którego autorem jest Da Stellis z Oppenheimu.
Z roku 1616 na wymienienie zasługują dwa pisma. Pierwsze z nich to Jana
Sperbera: „Echo der von Gott hocherleuchteten Fraternität des löblichen Or¬
dens R. C. Das ist: Exemplarischer Beweis, dass nicht allein dasjenige, was
jetzt in der Fama und Confessio der Fraternität R. C. ausgebotten, müglich
und was sey, sondern schon für neuntzehen und mehr Jahren solche magnalia
Dei etzlichen, gottesfürchtigen Leuten mitgeteilet gewesen etc.“ Gdańsk 1616.
Książka ta zwłaszcza z tego względu jest godna uwagi, ponieważ na str. 104
zawiera po raz pierwszy przedrukowane 'wskazania dla Różokrzyżowców.
Oto one: „1. Miłować współtowarzyszów, 2. Nie obmawiać ich ani lekce¬
ważyć, 3. Być dla nich wiernym, 4. Być względem nich szczerym, 5. W ich
obecności zachowywać się pokornie i obyczajnie, 6. Do wzniosłej wiedzy
odnosić się z należnym szacunkiem, 7. Zachować w tajemnicy wiadomości
zdobyte w owym wzniosłym studium, 8. Majątek swój mieć zawsze do dyspo¬
zycji wspóftowarzyszów.“ Owe prawa Zakonu R. K. miały istnieć już w roku
1597, a za tym na długo przed „Famą“.
Drugie dziełko z tego roku, to pismo Julianusa de Campis, z którego wy¬
nika, że około tego czasu Bractwo składało się w Niemczech z żyjących
w rozproszeniu członków Stowarzyszenia. Nie przeczy to jednak faktowi
		

/Magazyn_135_02_009_0001.djvu

			9
istnienia praw zakonu i okolicznościowych zebrań poszczególnych braci.
Że jednak wymieniona kwatera „Sanctus Spiritus“ jest celowym wprowa¬
dzeniem w błąd, powie każdemu, kto rozumie istotę kierunku Różokrzyżow¬
ców, już sama nazwa. Wszak właśnie „sanctus spiritus“ jest czynnikiem,
łączącym braci! „W Duchu i w Prawdzie winni się (według wskazania Chry¬
stusa) zjednoczyć.“ O ile chodzi o rzeczywiste organizacje kolegialne, czyta¬
my zrazu o „Wysokich Domach“, następnie o „Świątyniach Różokrzyżowych“,
wreszcie o „Lożach*1.
W tymże 1616 r. wychodzi Ratichs Brotoffera „Elucidarius chymicus“,
którego drugie, obszerniejsze wydanie p. t. „Elucidarius major“ ukazuje się
już w następnym roku. Jest to jeden z pierwszych komentarzy do „Chymische
Hochzeit“, którego autor widzi w tej książce alegoryczne przedstawienie rze-
rzywistego procesu kamienia mądrości.
Pendent do powyższej pracy jest „Practica Leonis viridis oder Der
rechte und wahre Fussteig zu den königlichen ohymischen Hochzeit-Saal
F. C. R. Neben einem Anhang und explication zweyer Tage der Chymischen
Hochzeit, allen Liebhabern der Kunst zugute an Tag gegeben, und in Druck
verfertigt durch C. V. M. V. S., 1619“.
Różokrzyżowcy tej epoki uprawiali zwłaszcza magnetyczno-magiczne
lecznictwo. Michał Maier z Rendsburga (1570—1622), alchemik i lekarz na¬
dworny cesarza Rudolfa II w rozprawie swej „Silentium post Clamores“
pisze o tym w następujących słowach: „Przyroda jest jeszcze napół zasło¬
nięta. Wiele jej płodów i właściwości, których znajomość jest szczególnie
potrzebna dla sztuki leczniczej, nie znamy dotychczas. Brak zwłaszcza prób
i doświadczeń w tym kierunku. Zawdzięczamy przeto wiele Różokrzyżow-
com, tym indagatoribus scientiae naturalis, gdyż starają się usunąć ten brak.
Tajemnice ich mają na celu przyciągnąć jednostki częściowo chociażby zazna¬
jomione z filozofią i przygotować je do badania nieznanego, udoskonalania
odkrytego i zastosowywania go na pożytek ludzkości.“
Około roku 1620 pojechał Michał Maier do Anglii w celach propagandy
Zakonu. Spotkał się tam z jak najlepszym przyjęciem i zaprzyjaźnił z słyn¬
nym uczonym Robertem Fluddem (Robertus de Fluctibus, 1574—1637). Ge¬
nialny ten, z wszystkimi gałęziami wiedzy gruntownie zaznajomiony człowiek,
mniej więcej od roku 1600 zajmował się już kabałą, magią, astrologią i alche¬
mią, czego dowodem jego dzieło „Historia utriusque cosmi“, Oppenheim 1617
—	zawierające niezwykle szczegółowy transcendentalny system, oraz fakty
i teorie pierwszorzędnej wagi.
Z ogromnym zapałem chwycił się Fludd idej Różokrzyżowców i stal się
ich najgorliwszym rzecznikiem w Wielkiej Brytanii. Pisze dzieło „Summum
bonum“, w którym zwraca uwagę na Zakon Różokrzyżowców i terminy
alchemii, stosuje do mistycznego oczyszczenia duszy i chrześcijańskich nauk.
Skierowało ono po raz pierwszy umysły na niezwykle ważny fakt, że całą
alchemię traktować należy symbolicznie, gdyż odnosi się przede wszystkim
do duchowego rozwoju, a następnie dopiero do uszlachetnienia metali.
Lecz rozkwit Zakonu Różokrzyżowców w Anglii był bardzo krótki,
bowiem — jak dowiadujemy się z „Clavis philosophiae Fluddanae“ (folio 50)
—	przekształca się rychło w wolnomularstwo.
Powódź alchemiczno-różokrzyżowych pism zalewa całą Europę. W Pra¬
dze i wAmsterdamie wychodzi kilka wydań dziełka Sędziwoja „Novum lumen
		

/Magazyn_135_02_010_0001.djvu

			10
chymicum“. Benedykt Figulus dru'kuje w r. 1607 różokrzyżowym duchem
przepojoną „Rozmowę Merkuriusza z Filozofem“, a würtemberski radca Kon¬
rad Schiiler w następnym roku wydaje komentarze do pism Bazylego Walen¬
tyna.
Jak wysokie ceny osiągały już wówczas pisma różokrzyżowców, świad¬
czy fakt, że w r. 1616 sprzedano kilka pism członków Zakonu za sumę 16.000
talarów.
W dziewięć lat później (1625) wychodzi pismo apologetyczne Konfraternii,
napisane przez J. H. Kochheima, zadedykowane landgrafowi Maurycemu von
Hessen, w którym znajduje się zdanie, że „Zakon nie powinien być jawny
i powszechny“.
Żądza poznania tajemnicy wyrobu złotodajnego kamienia mądrości nie¬
jednokrotnie prowadzi do zbrodni. W styczniu 1604 r. umiera alchemik an¬
gielski Aleksander Setonius na skutek tortur, jakim poddał go elektor saski,
Christian II, pragnąc wydobyć od niego tajemnicę sztuki królewskiej.
A w r. 1641 spotyka ten sam los dwóch różokrzyżowców austriackich, na
których padło podejrzenie, że znają najwyższe arkana transmutacji.
W roku 1652 ukazuje się Ireneusza Philalethy „Lumen de lumime“, w któ¬
rym, pod osłoną symboli ma być wyłożony sposób otrzymania tynktury
alchemików. Piętnaście lat później (1667) opuszcza prasę w Hamburgu „In¬
troitus apertus in regium palatium“ tego samego autora.
Następuje teraz blisko pięćdziesięcioletnia przerwa w oficjalnej działal¬
ności Różokrzyżowców.
Dopiero w r. 1714 śląski duchowny Sincerus Renatus (Richter) — z okazji
stuletniego jubileuszu, wywołanej przez „Fama Fraternitatis“ ożywionej dzia¬
łalności Zakonu — publikuje dzieło „Die wahrhaffte und vollkommene Berei¬
tung des philosophischen Steins der Brüderschaft aus dem Orden des gülden
und Rosenkreutzes denen Filiis Doctrinae zum Besten publiciret“.
W roku 1723 ukazuje się główny podręcznik Różokrzyżowców „Aurea
Catena Homeri“, noszący w następnych wydaniach tytuł „Annulus Platonis“.
Autorem jego był wybitny różokrzyżowiec, lekarz J. Kirchweger.
Wreszcie w sześćdziesiąt dwa lata później (1785) wydają Różokrzyżowcy
wspaniałą publikację, zawierającą ich tajemne rysunki i symbole, pt. „Die
geheime Figuren der Rosenkreuzer des 16. und 17. Jahrhunderts“, Altona,
Herold 1785/88.
Z wydaniem tego dzieła kierunek Różokrzyżowców utracił już wszelki
związek z praktyczną alchemią, zatrzymując tylko jej symbolikę.
W XJX wieku Różokrzyżowcy z nieznanych przyczyn przestali wystę¬
pować publicznie.
Dopiero z początkiem bieżącego stulecia powstały liczne stowarzyszenia,
mianujące siebie prawowitymi spadkobiercami tradycji i tajemnic Konfraternii
Róży i Krzyża. Są to jednak przeważnie nieudolne naśladownictwa, które,
poza nazwą, mają mało wspólnego z dawnymi Różokrzyżowcami.
*
Zanim przystąpimy do scharakteryzowania współczesnego kierunku Różo¬
krzyżowców, wypada słów kilka powiedzieć o członkach tego Bractwa w dawnej
Polsce.
Należący do Konfraternii Różanego Krzyża alchemicy, działający w Polsce,
		

/Magazyn_135_02_011_0001.djvu

			11
to przede wszystkim Włoch z Lukki, Hieronim Pinocci1), sekretarz króla Wła¬
dysława IV i Jana Kazimierza, następnie doktór z Niemiec, Andrzej Kneffel*),
fabrykujący na wielką skalę tajemne lekarstwa, oraz Polacy: Michał Źórowski,
Michał Boim, Hieronim Olszewski8), Kasper Skarbimir, Hieronim Reizner, oraz
—	uważany niekiedy mylnie za Anglika, mieszkający przez szereg lat w Anglii
—	Jan Jonston4).
Pisma ich po części zaginęły, po części zachowały się w rękopisach, mają¬
cych niegdyś wielkie wzięcie.
Sławą w Europie wśród braci Różanego Krzyża cieszyła się praca Skarbi-
mira, profesora uniwersytetu krakowskiego, pt. „Epistolas alchemicas“, 1657.
Niestety, wydana w małej liczbie egzemplarzy, zaginęła: Za czasów Stanisława
Augusta notował ją katalog Biblioteki Załuskich, lecz i tam przepadła bez śladu.
Pomimo dochowania tajemnicy nauk alchemicznych, miała dawać doskonały
pogląd na stosunek alchemików do zagadnień o świecie i człowieku.
Najciekawszym jednak i najoryginalniejszym w swych pismach był, z po¬
śród członków Konfraternii Różanego Krzyża w Polsce, poznańczyk Jan Jonston,
nowością poglądów i sposobem rozumowania przypominający nieco Paracel-
susa. Po powrocie ze studiów w Anglii, zagrzebał się na prowincji w poznań¬
skim i chociaż z katedr uniwersyteckich nie -wykładał, pism jego używano na
wszechnicach zagranicznych do dysput akademickich, ceniąc go na równi
z Paracelsusem. Nad domem swym w Lesznie miał umieścić napis łaciński:
„Ludzką rzeczą jest błądzić, więc może błądzę, ale pragnieniem mym jest pogłę¬
bić wiedzę i wzbogacić nią mój kraj.“ Słowa te świadczą o uczuciach patrio¬
tycznych Jonstona. Był to podobno — jak na ówczesne czasy — człowiek
ogromnego wykształcenia, władał kilkoma językami, oprócz alchemii intereso¬
wał się literaturą piękną i sztuką, posiadał jedną z największych domowych
bibliotek.
Ostro przeciwko alchemii występuje znany w historii naszej literatury
Fabian Birkowski, którego stanowcza i namiętna jej krytyka zadaje Kon¬
fraterni! Różanego Krzyża w Polsce cios stanowczy.
‘) Pinocci Hieronim (f 1676), pochodził z rodziny włoskiej, w Krako¬
wie osiadłej. Po ukończeniu studiów w Akademii Krakowskiej otrzymał w r. 1622
szlachectwo. Był sekretarzem Władysława IV, następnie od r. 1649 burmistrzem
krakowskim, później sekretarzem Jana Kazimierza, a od r. 1660 kierownikiem
mennicy lwowskiej. Rękopisy jego znajdują się w Bibliotece Jagiellońskiej.
8) Kneffel Andrzej (+ 1658), rodem z Budziszyna. Był lekarzem na¬
dwornym królów polskich Władysława IV i Jana Kazimierza. Trudnił się sprze¬
dażą leków, sporządzanych prawdopodobnie według recepty Paracelsusa, które
mu przyniosły znaczny majątek. Zostawił w rękopisie kilka dzieł. Zmarł w obo¬
zie pod Toruniem.
s) Olszewski Hieronim (f 1677), z zawodu lekarz. Zostawił wier¬
szowane dzieło medyczne, wydane w Krakowie w r. 1640.
* Jonston Jan (1603—1675), ur. w Szamotułach, pochodził z rodu szkoc¬
kiego osiadłego w Polsce Po ukończeniu nauk w Bytomiu i Toruniu, udał się
do Anglii. Poznawszy język hebrajski i filozofię scholastyczną, wraca do Polski —
poczem ponownie wyjeżdża na uniwersytety zagraniczne, gdzie poświęca się
medycynie. W r. 1634 otrzymuje w Leydzie stopień doktora nauk lekarskich.
Odbywa ponowną podróż do Anglii, Francji i Italii, z której powróciwszy w r. 1636
zostaje lekarzem nadwornym Leszczyńskich, oraz fizykiem miasta Leszna. W cza¬
sie wojen szwedzkich przenosi się na Śląsk, gdzie kupuje wieś Cybendorf. Znał
5 języków, lecz pisał tylko po łacinie. Zachowały się ślady jego zainteresowań
alchemicznych
		

/Magazyn_135_02_012_0001.djvu

			12
Nasuwa się teraz samo przez się pytanie: Czy Różokrzyżowcy istnieją
jeszcze dzisiaj?
O ile chodzi o nasze zdanie, musimy dać odpowiedź twierdzącą.
Część Różokrzyżowców —• od czasów Fludda — istnieje w najwyższych
stopniach lóż wolnomularskich Anglii, a reszta żyje rozproszona w świecie.
Z współczesnych restauracji dawnych Różokrzyżowców na wzmiankę za¬
sługują dwa kierunki.
Najpiękniejszy z nich i najbardziej żywotny — to założony przez Maxa
Heindla „Rosicrucian Fellowship“, którego powstanie w kilku słowach przed¬
stawia się następująco: Na początku roku 1908 przybywa do Niemiec okultysta
amerykański Max Heindel, gdzie rzekomo wchodzi w kontakt z Zakonem Różo¬
krzyżowców i uzyskawszy od jednego z dwunastu prawdziwych Braci wtajem¬
niczenie, wybrany zostaje przez Konfraternię na jej oficjalnego przedstawiciela.
Wraca do Stanów Zjednoczonych i tutaj pisze obszerne dzieło „Rosicrucian
Cosmo Conception“, mające zawierać — jak sam we wstępie podaje — to, co
z nauk Zakonu zrozumiał i uznał za stosowne opublikować. Wkrótce dzięki po¬
parciu przyjaciół, a zwłaszcza późniejszej swej małżonki Augusty Foss, zakłada
Bractwo Różokrzyżowców (The Rosicrucian Fellowship) z centralą w nabytej
na ten cel posiadłości w Oceanside w Kalifornii. Dzięki cyklom wykładów, wy¬
głoszonych w niemal wszystkich większych miastach U. S. A., zyskuje ogromną
liczbę zwolenników. Zakłada kursy korespondencyjne filozofii różokrzyżowców
i astrologii i wyznacza przedstawicieli na poszczególne państwa europejskie.
Równocześnie pisze dziesiątki tomów na wszystkie tematy związane z nauką
Różokrzyżowców, odpowiada na tysiące listów, napływających doń ze wszyst¬
kich stron świata. W Oceanside powstaje Świątynia, sanatorium, domy mie¬
szkalne dla członków, drukarnia, gmachy administracyjne, oraz szkoła dla
dzieci, prowadzona w duchu wyższej mądrości. Po pierwszym miesięczniku
różokrzyżowym „Rays from the Rose Cross“, ukazują się innojęzyczne sio¬
strzane publikacje, podobnie jak przekłady dziel Maxa Heindla na niemal
wszystkie języki europejskie. Po śmierci założyciela w r. 1917, kierownictwo
organizacji spoczęło w rękach Augusty Foss-Heindel. The Rosicrucian Fellow¬
ship istnieje do dnia dzisiejszego, zyskując z każdym rokiem większą liczbę
zwolenników.
Drugi kierunek, to założona w latach 1910—1912 organizacja p. n. Amorc
(The Ancient Mystical Order Rosae Crucis), z siedzibą w San Jose w Kalifornii.
Obok obszernych gmachów administracyjnych posiada własny Uniwersytet
Wiedzy Duchowej, wyposażony w archiwa, bibliotekę i laboratoria. Zwolennicy
tego odłamu wywodzą siebie od tych Różokrzyżowców, którzy rzekomo w roku
1694 na statku „The Sarah Maria“ wyemigrowali z Europy do Ameryki. Po¬
wołują się nawet na zachowane do dnia dzisiejszego w Fairmont Park pierwsze
na gruncie amerykańskim budowle Zakonu. W r. 1801 członkowie jego rozpro¬
szywszy się po wszystkich Stanach, mieli pozakładać organizacje lokalne,
a dopiero w drugim dziesiątku b. stulecia scentralizowali swe siły i odrestauro¬
wali pierwotny Zakon w miasteczku San Jose. Na czele organizacji stoi obecnie
dr H. Spencer Levis, który przybrał dawny tytuł zakonny „Imperator“. Kie¬
runek ten liczy kilkaset tysięcy członków, posiadając ośrodki w większych
miastach U. S. A., Kanady, Meksyku, oraz przedstawicielstwa w Japonii, Chi¬
nach i Australii, zaś z państw europejskich w Austrii, Czechosłowacji i Danii.
Organem Tow. jest miesięcznik „Rosicrucian Digest“. Amorc — jak twierdzą
		

/Magazyn_135_02_013_0001.djvu

			13
jego przedstawiciele —■ ma pozostawać w nieprzerwanym kontakcie z central¬
nymi władzami Zakonu w Europie.
Aczkolwiek organizacje te, których członkowie — o ile chodzi o kolonię
w Oceanside — żyją praktycznie według nauk Różokrzyżowców i wysyłają
w świat wzniosłe ideały, dopomagające człowiekowi w posuwaniu się na ścieżce
wzwyż, działają wiele dobrego — przedstawiciele jej jednak nie są Różo-
krzyżowcami. Zresztą nawet sam Max Heindel, nie nazywa siebie inaczej, ani¬
żeli zwolennikiem nauk Różokrzyżowców, uczniem wzniosłej doktryny i nikomu
nie przysługuje prawo przywłaszczania sobie tego miana. Na całej bowiem zie¬
mi ma istnieć tylko dwunastu prawdziwych Różokrzyżowców, z których żaden
zwyczajnemu człowiekowi nigdy nie daje się poznać. Prawdziwi Różokrzyżowcy
nie rozwijają propagandy swych idej. Celem zbliżenia się do nich możemy po¬
radzić tylko trzymanie się następujących trzech zasad:
1.	Pracować nieustannie dla dobra drugich.
2.	Wsłuchiwać się w szept wewnętrznego głosu, ostrzegający zawsze
przed niebezpieczeństwem zejścia na niewłaściwą drogę.
3.	Milczeć o osiągniętych — jako owoc pracy i posłuszeństwa — wyższych
zdolnościach, które z czasem zwrócą na siebie uwagę prawdziwego mistrza.
Na podstawie tego co wiemy o Zakonie Różokrzyżowców można z wielkim
prawdopodobieństwem twierdzić, że był on faktycznie w posiadaniu wielu nie¬
znanych jeszcze dzisiaj oficjalnej wiedzy praw przyrody. Również transmutacja
elementów — której rozwiązania znajdujemy się dzisiaj stosunkowo blisko —
w węższym lub szerszym zakresie znana była poszczególnym Różokrzyżow-
com i przez nich uprawiana. Gdyby Zakon znał tylko zasadę przekształcania
pierwiastków, to już ona sama stanowiłaby -otężną podwalinę jego ekskluzyw-
ności. Łatwo zrozumieć, że celem zabezpieczenia tej tajemnicy przed profa¬
nami musiała powstać zawiła symbolika i odpowiedni rytuał. Znajomość trans-
mutacji elementów dawała oczywiście nie tylko zdolność przekształcania me¬
tali, lecz darzyła również ową straszliwą siłą, która wyzwala się podczas roz¬
bicia atomu. Jasnym jest tedy, że tego rodzaju wiadomości nie mogły zostać
powierzone całej ludzkości, która nie dojrzała jeszcze do użycia ich w dobrym
celu.
Zastosowanie symboliki kamienia filozoficznego w odniesieniu do ludzi
przedstawia się następująco:
Przede wszystkim zwyczajnego, przeciętnego człowieka przekształca się
w jednostkę, która zdaje sobie sprawę, że w dotychczasowym życiu nie uczy¬
niła ani kroku ku własnemu udoskonaleniu — znajduje się ona w stanie „ma¬
terii pierwotnej“. Umiejętnością Różokrzyżowców — u wolnomularzy przez
królewską sztukę — przetwarza się tę indyferentną jednoskę w doskonałego
człowieka — Kamień Filozofów. Ów uszlachetniony człowiek — podobnie jak
Lapis Philosophorum nieszlachetne metale — uszlachetnia teraz niżej od siebie
stojących ludzi.
Różokrzyżowcy uważali siebie zatem za alchemiczny tygiel, w którym
wybrani kandydaci zostawali przetopieni i przekształceni w szlachetnych ludzi
w najwyższym tego słowa znaczeniu.
Z filozoficzno-przyrodniczych nauk wymienić należy następujące:
1.	Wszystko pochodzi z tej samej materii.
2.	Rozkład jest kluczem do całej przyrody.
		

/Magazyn_135_02_014_0001.djvu

			14
3.	„Solve et coagula“.
4.	Z powrotem do natury.
Mimowoli nasuwa się pytanie, skąd pochodzą te głębokie nauki. Odpowiedź
dają dzieła samych Różokrzyżowców, którzy twierdzą, iż wypływają one
z obserwacji przyrody, opartej na znajomości alchemii i kabały.
Ponieważ o wpływie alchemii na kierunek Różokrzyżowców powiedzieliśmy
już dostatecznie wiele na samym wstępie, zwrócimy się przeto od razu do
kabały, która we wszystkich niemal różokrzyżowych pismach odgrywa wy¬
bitną rolę.
Każdy z nas zna Stary Testament. Każdy, kto się kiedyś zajmował filozofią
i religią hebrajską, wie, że od najdawniejszych czasów obok Biblii istniało ustne
podanie, zwane po hebrajsku Kabbalah, które kołu wtajemniczonych umożli¬
wiało Prawo, tj. Torę i inne pisma właściwie rozumieć, czyli inaczej czytać.
Oprócz Talmudu istnieją jeszcze inne ważne pisma, które kabalistycznie mogą
być czytane — do najważniejszych należą: „Sefer Jezira“ i „Sohar“. Wokół
tych pism istnieje obszerna literatura.
Jeszcze w r. 280 prz. Chr. został ówczesny tekst Septuaginty przetłuma¬
czony z hebrajskiego na grecki, który to przekład stanowi nasz dzisiejszy Stary
Testament. Dopiero po powrocie z niewoli babilońskiej zostały pisma żydowskie
zebrane razem i zaledwie w r. 500 naszej ery ukazał się po raz pierwszy Tal¬
mud. Talmud ten był następnie przez szkołę masoretyjską opracowywany i kon¬
trolowany, aż do r. 800. Dzięki tej żmudnej i niełatwej pracy powstał hebrajski
Stary Testament, pokrywający się mniej więcej z naszym. Lecz alfabet hebraj¬
ski nieposiada samogłosek. Spółgłoskowym też wyłącznie był pierwotny Tal¬
mud, dopóki szkoła masoretyjska nie opatrzyła go — zgodnie z tradycją —
używanymi jeszcze dzisiaj punktami samogłoskowymi. W tyn sposób ustalony
został tekst dla wszystkich.
Lecz owe punkty masoretyjskie można również według innych w tajem¬
nicy trzymanych tradycji przestawiać — opierając się na właściwej Kabali —
i to według kilku kluczy. Zależnie od klucza, który się zastosuje, powstaje inny
sens, który z ustalonym dla ludu przez szkołę masoretyjską nie wykazuje żad¬
nego podobieństwa.
Oto przykład: Biblia zaczyna się słowami: „Na początku stworzył Bóg
niebo i ziemię“. Tak brzmi znany ogólnie przekład według Septuaginty, a też
według Talmudu, przy uwzględnieniu punktów masoretyjskich. Zastosowanie
jednak innego kabalistycznego klucza daje w przekładzie: „Z zawsze istnie¬
jącej esencji ukształtowała podwójna siła podwójne niebo.“ Przy użyciu innego
kabalistycznego klucza, otrzymujemy jeszcze inny sens etc. Oczywiście były
i są te klucze trzymane w ścisłej tajemnicy.
Kabała zawiera wiadomości tyczące powstania ziemi i człowieka, tajemnice
przestrzeni, magię, astrologię i wiele innych nauk.
Wreszcie powołują się Różokrzyżowcy jeszcze na jedno bardzo stare i bar¬
dzo interesujące pismo z zamierzchłej starożytności, mianowicie pochodzące
rzekomo od samego Hermesa Trismegistosa i wyryte pierwotnie na płycie
szmaragdowej, stąd też jego nazwa „Tabula Smaragdina“.
Na tym kończymy nasze wywody na temat historii i ideologii Zakonu Różo¬
krzyżowców.
		

/Magazyn_135_02_015_0001.djvu

			Praktyczny System Alchemii Duchowej.
Motto:
„Da es sich um eine so einfache und leichte
Arbeit handelt,
Wenn wir sie ändern kund täten und zeigten
Würden uns gewiss Männer und Weiber und
Kinder verspotten...“
(Lampspring, XIV w.)
Wstęp.
Niektóre suraty Koranu zawierają t. zw. litery wstępne, co do których zna¬
czenia między orientalistami, a też arabskimi komentatorami panuje rozbieżność
poglądów. Jedni twierdzą, że są one sygnaturami, inni że notatkami spisywacza
(poszczególne suraty bowiem powstafy — jak wiadomo — w różnych warun-
kaeh: pewne dyktował sam Muhammad, inne tylko wyłożył i zostały spisane
przez przyjaciół, jeszcze inne opracowano później z pamięci). Podług tych
ostatnich np. ALM ma oznaczać: amara li muhamed — Muhammad polecił mi
pisać. Islamscy komentatorowie uważają te znaki za skróty święte. I tak ALM
ma oznaczać: allah latif madszid — Bóg jest dobrotliwy, lub — według mnie¬
mania innych — ana lahu alamu — jam jest wszechwiedzącym Bogiem. Wresz¬
cie pewna grupa badaczy sądzi, że litery owe tłumaczyć należy w sposób kaba¬
listyczny. W każdym razie wszystkie suraty, w których one występują, świad¬
czą wyraźnie o ich konkretnym znaczeniu.
W języku arabskim — podobnie jak w hebrajskim — nie pisze się samo¬
głosek. Jeśli tedy litery czyta się nie jako takie, lecz jako słowa, nie dają one
oczywiście sensu. Stąd łamali i łamią sobie głowy nad ich znaczeniem. W rze-
czywisości zaś litery te ukrywają tajemne formuły, które wtajemniczony łatwo
może odczytać i wypowiedzieć. Wszystkie stanowią połączenie samogłoski A
z jedną lub kilkoma spółgłoskami i wskazują drogę poznania tym, którzy do
niego naprawdę dążą. Muhammad podał je u wstępu poszczególnych suratów
według specjalnego systemu. W jaki sposób on sam wszedł w ich posiadanie
opowiada następująca legenda: Nauczycielem Muhammada był sędziwy i światły
pustelnik Ben Chasi. Kiedy nauka miała się ku końcowi, ofiarował uczniowi me¬
talową tablicę z wyrytymi na niej formułami, w których znaczenie wtajemniczył
trzydziestoletniego wówczas Proroka. Wkrótce potem pustelnik zmarł, a Mu¬
hammad wykładał sens formuł w ścisłym kole przyjaciół. Po śmierci Muham¬
mada tablicę i jej praktyczne zastosowanie odziedziczył pierwszy kalif Abu
Bekr, kontynuując szerzenie wiedzy w szczupłym kręgu wybrańców. Nauka ta,
będąca właściwą doktryną alchemików, stanowiła wiedzę tajemną dawnych
		

/Magazyn_135_02_016_0001.djvu

			16
różokrzyżowców i wolnomularzy. Celem zachowania formuł przed zaginięciem,
rozmieścił je Muhammad w Koranie według specjalnego klucza. Klucz jest
znany, a formuły zachowały się — istnieje tedy możność zrekonstruowania
systemu w każdej chwili.
Poniżej podajemy porządkowe liczby suratów, w których formuły się znaj¬
dują, ich nazwy oraz litery wstępne wraz z wymową.
S u r a t
Nazwa Suratu
Formuła
Wymowa
2.
Krowa
A. L. M.
alam
3.
Dom Imrana
A. L. M.
alam
7.
El Araf
A. L. M. S.
alamas
10.
Jonasz
A. L. R.
alar
11.
Hud
A. L. R.
alar
12.
Józef
A. L. R.
alar
13.
Grzmot
A. L. M. R.
alamar
14.
Abraham
A. L. R.
alar
15.
El Hidżr
A. L. R.
alar
19.
Maria
K. H. I. A. S.
kaha ja as
20.
T. H.
T. H.
ta ha
26.
Poeci
T. S. M.
łasam
27.
Mrówka
T. S.
tas
28.
Historia
T. S. M.
tasam
29.
Pająk
A. L. M.
alam
30.
Grecy
A. L. M.
alam
31.
Lokman
A. L. M.
alam
32.
Uwielbienie
A. L. M.
alam
36.
J. S.
J. S.
jas
38.
S.
S.
sa
40.
Wiemy
H. M.
ham
41.
Objaśniony
H. M.
ham
42.
Narada
H. M. A. S. K.
ham asak
43.
Blask Złota
H. M.
ham
44.
Dym
H. M.
ham
45.
Na klęczkach
H. M.
ham
46.
El Ahkaf
H. M.
ham
50.
K.
K.
ka
68.
Pióro
N.
na
Tradycja ezoteryczna uczy, że liczba suratu, w którym formuła występuje,
podaje ilość dni, przez które winna być ćwiczona w całokształcie systemu. Po¬
nieważ wszystkie suraty, zawierające litery wstępne, dają razem 822 dni —
co czyni 25 miesięcy księżycowych bez trzech dni, podczas których kandydat
zajmować się będzie czym innym, o czym powiemy później — tedy czasokres
ten oznacza długość trwania wszystkich ćwiczeń. Formuły występują w 29 su-
ratach. Nawiasem zaznaczamy, że astrologia zna 28 stacyj księżycowych, a sy-
nodyczny obieg księżyca wynosi 29 dni. Dwadzieścia osiem etapów, które kan¬
dydat musi przejść według tajemnej tablicy Proroka, równają się drodze Księ¬
życa (zaś Księżyc w systemach ezoterycznych symbolizuje duszę). Każda
		

/Magazyn_135_02_017_0001.djvu

			17
stacja odpowiada czasowi ćwiczenia danej formuły. I tak pierwsza jest dwu¬
dniowym ćwiczeniem formuły alam, druga, ponownym, tym razem trzydnio¬
wym ćwiczeniem tejże samej formuły, trzecia siedmiodniowym ćwiczeniem
alamas etc.
Oto droga, którą kroczyli prawdziwi różokrzyżowcy, alchemicy i wolno-
mularze.
Elementy ćwiczeń.
I.	Znak — I —
Zacisnąć prawą rękę w pięść i wystawić palec wskazujący do góry.
II.	Znak — A —
Dłoń ułożyć w ten sposób, ażeby wszystkie palce znalazły się na jednej
płaszczyźnie, a kciuk utworzył kąt prosty z palcem wskazującym.
III.	Znak — O —
Zgiąć palce w ten sposób, ażeby wierzchołek kciuka dotykał końca palca
wskazującego.
Chwytów, ułożoną w ten sposób dłonią, rozróżniamy cztery:
I.	Chwyt szyjny.
Zgiętą rękę tak na szyi ułożyć, ażeby kciuk dotykał prawej arterii, palec
wskazujący spoczywał na gardle, a pozostałe palce znajdowały się w płaszczyź¬
nie wskazującego. Następnie odjąć zgiętą rękę, przesuwając silnie palcem wska¬
zującym po gardle, aż dłoń znajdzie się na równej wysokości z prawym ramie¬
niem, po czym należy ją opuścić.
II.	Chwyt piersiowy.
Właściwe położenie uzyskuje się utworzywszy prawą ręką chwyt szyjny,
zaś zgięta lewą tak przyłożywszy, iż kciuk dotyka małego palca prawej. Chwyt
bywa tak nakładany, że końce czterech palców dotykają lewego ramienia, dłoń
zatem spoczywa na lewej piersi. Przeciąga się podpierającym kciukiem, aż
końce palców dotkną prawej części ciała.
III.	Chwyt średni.
Wykonuje się go nieco niżej od chwytu piersiowego. Właściwe położenie
znajduje się, ułożywszy zgiętą prawą rękę w chwycie piersiowym, poniżej niej
zaś lewą tak, ażeby podpierający kciuk dotykał małego palca prawej.
IV.	Chwyt mistrzowski.
Przeprowadza się go o szerokość dłoni niżej od położenia chwytu średniego,
mniej więcej nad pępkiem, tuż nad splotem słonecznym, w analogiczny sposób,
jak poprzednie.
Słowa znajdują się w Tablicy Muhammada. Zanim jednak formuły te zo¬
staną zastosowane, należy wpierw ożywić trzy samogłoski:
I _ A — O,
a później połączenia
si — sa — so,
X\Ui©ł
5 l.. V
		

/Magazyn_135_02_018_0001.djvu

			T
18
przy czym I i Si tylko w związku ze znakiem — I,
A i Sa tylko w związku ze znakiem — A,
0	i So tylko w związku ze znakiem — 0.
Niezbędnym warunkiem przystąpienia do ćwiczeń jest wiara w Boga i świa¬
domość jedności z Nim, zaś warunkami przyjęcia: cierpliwość, wytrwałość
1	odwaga. Nie wyrządzą one żadnej szkody uczciwym i bezinteresownym, szko¬
dzić jednak będą tym, którzy przystąpią do nich z egoistycznym zamiarem
wdarcia się w tajemnice, które winne pozostać przed nimi zakryte.
Składają się z trzech części:
I.	Wstępnych.
II.	Zasadniczych.
III.	Końcowych.
I.	Ćwiczenia wstępne.
Stanąć w prostej postawie, utworzyć znak — I i skoncentrować uwagę na
podniesiony palec, myśląc bez przerwy: I, I, I. Rychło uczuje się, że palec
w osobliwy sposób zaczyna się rozgrzewać. Wówczas rękę opuścić, a po chwili
utworzyć znak — A. Teraz jego w analogiczny sposób należy ożywić. Rezul¬
tatem będzie suche ciepło w kciuku. Następnie utworzyć znak — O i poddać go
temu samemu procederowi. Gdy ogrzanie wystąpi, utworzyć I i ożywiać palec
przez: Si, Si, Si, aż uczuje się podniesienie temperatury wskazującego palca,
po czym rękę opuścić i utworzyć natychmiast A. Ożywiając zgiętą rękę przez:
Sa, Sa, Sa — uczynić nią po chwili chwyt szyjny, wprowadzając tą drogą do
organizmu świeżo przyjęte subtelne siły przyrody. Myśleć przy tym nieustan¬
nie: Sa, Sa, Sa — po czym ukończywszy chwyt, utworzyć natychmiast znak
— O. Po ożywieniu go przez: So, So, So, doprowadzić obudzone w ten sposób
energie chwytem mistrzowskim do splotu słonecznego.
Zaznaczyć musimy, że ćwicząc rankiem lub wieczorem po 10 minut, pierw¬
sze objawy występują dopiero po kilku dniach. Całokształt ćwiczeń wstępnych
zajmuje 10 dni: trzy ożywianie pojedynczej samogłoski, zaś siedem głoski,
powstałej przez dodanie s do samogłoski.
II.	Ćwiczenia zasadnicze.
Dziennie 5—10 minut. Przez siedem dni powtarzać ćwiczenia wstępne.
Siódmego dnia podnieść palec wskazujący zgiętej ręki po ożywieniu przez Sa
do nosa: uczuje się subtelną woń siarki, wówczas można iść dalej — w prze¬
ciwnym razie należy siedem dhi dłużej1 ćwiczyć.
Dziennie 10 minut przez 14 dni. Utworzyć znak — I, ożywić przez Si, gdy
wystąpi rozgrzanie, rękę opuścić. Utworzyć znak — A, ożywić przez zgłoskę
a 1 a m, wykonać chwyt szyjny, przeprowadzając go podczas nieustannego
powtarzania formuły. Wreszcie utworzyć znak — O. Po 14 dniach, zbliżywszy
wskazujący palec zgiętej ręki do języka, winno się odczuć gorzkawy posmak
sublimatu rtęciowego.
Ćwiczenia.
r
		

/Magazyn_135_02_019_0001.djvu

			19
Dziennie 10 minut przez 14 dni. Utworzyć znak — I, ożywić przez Si,
po czym utworzyć znak — A, ożywiając go:
dwa dni przez alam,
dwa dni przez a I a m a s,
siedem dni przez a 1 a r,
trzy dni przez alamar.
Po czteru dniach — gdy dotknie się języka palcem wskazującym zgiętej
ręki — da się odczuć posmak soli. Wówczas nadchodzi pora wyostrzenia
wzroku. Gdy kandydat spostrzeże czarny cień, pierwsza część pracy jest ukoń¬
czona. W dniu tym otrzyjmuje imię duchowe, święcąc go, jako początek nowego
życia.
Czas trwania następnego okresu wynosi — według Tablicy Muhammada —
696 dni. Zależy on jednak właściwie wyłącznie od indywidualności kandydata.
Wchodzą teraz w użycie chwyty: piersiowy i środkowy. Przez czas krótki
ożywia się znak —I, po czym natychmiast przechodzi się do znaku — A, oży¬
wiając go odpowiednią formułą. Spostrzegłszy prędzej odnośną barwę, opuszcza
się pozostałe formuły i przystępuje do następnego ćwiczenia: ożywiwszy znak
— A, wcielić go do organizmu chwytem piersiowym. Formułami tego okresu są:
alar, kaha ja as, taha, tasam, tas tasam.
Kolejno spostrzega się następujące barwy: z czarnego cienia wyłania się
błękit, następnie blada czerwień, która rychło przechodzi w płową zieleń, która
z każdym dniem staje się świeższą. Z chwilą wystąpienia czystej barwy zielo¬
nej ta część pracy jest ukończona.
Kandydat przechodzi z kolei do chwytu środkowego, przy którym wchodzą
w użycie ofrmuły:
alam, j a s, s a, h a m.
Wytwarzające się barwy przechodzą całą skalę odcieni, osiągając w końcu
żółtawą biel, która przez chwyt mistrzowski oraz formuły:
h a m, h a m, a s a k, k a,
przekształcona zostaje w oślepiającą biel, którą tak sławią mistycy Wschodu.
III. Ćwiczenia końcowe.
Mają za zadanie przekształcić wspomnianą wyżej biel w przepyszną pur¬
purę. Tablica Muhammada podaje tutaj, jako jedyną formułę, krótkie n a. Sto¬
suje się teraz chwyt zwany końcowym, ponieważ zakańcza całokształt ćwiczeń.
Przeprowadza się go na lewo od pępka i przezeń przeciąga. Biel przechodzi
w barwę brudno-szarą, z której po przez żółtą wytwarza się w krótkim czasie
wspaniała purpura.
Z chwilą osiągnięcia tej barwy praca jest skończona — z nieociosanej bryły
materii stał się kandydat kamieniem filozoficznym.
Źródłowe uzasadnienie.
Przedstawiwszy wyżej ćwiczenia muzułmańskiej Wiedzy Klucza — lim el
mitfach, zwanej również Wiedzą Wagi — lim el nizan, postaramy się obecnie
		

/Magazyn_135_02_020_0001.djvu

			20
wykazać, że stanowi ona naprawdę przyrządzanie Kamienia Mędrców, magnum
opus różokrzyżowców i alchemików.
Współczesna masoneria, datująca się od r. 1717, nie zna ćwiczeń uprawia¬
nych przez dawnych wolnomularzy i różokrzyżowców. Wyraz J a k i n udzie¬
lany kandydatowi, nie mówi mu nic ponad to, że jest hasłem pierwszego stopnia.
A przecież w tym słowie tkwią samogłoski I i A, które winny zostać przero¬
bione na pierwszym stopniu. Zapomnianym zostało, że kolumna Jakin jest wy¬
ciągniętym ku górze palcem wskazującym.
Hasłem drugiego stopnia jest kolumna Boas. Miało ono oznaczać, iż
kandydat winien na tym stopniu opracować A i O — z punktu stać się kreską (I),
zaś z kreski przez kąt (A) dojść do pełnego kola (O). Takim jest znaczenie
litery G, drugiego stopnia masonerii.
Na trzecim stopniu współczesny wolnomularz otrzymuje słowo i chwyt
mistrzowski. Nie dowiaduje się jednak, że chwytem tym winien słowo prze¬
kształcić w prawdę i z bezbarwnego popiołu wytworzyć wspaniałą czerwień
róży. Przekroczywszy czarny cień śmierci osiąga duch pełnię rozwoju.
Powracając do samogłosek musimy podkreślić, że I jest twórczym pier¬
wiastkiem, pierwszą jednością. Z niego powstaje A — duch, oraz O — materia.
Obudzenie tych trzech samogłosek wytwarza prąd duchowy. W dawnej wolno-
mularskiej literaturze spotykamy bardzo często znaki I i A, zaś mniej często O,
przedstawione w obrazach.
Dwa znakomite rysunki samogłosek znajdujemy w dziele Henryka Khun-
ratha: „Amphitheatrum Sapientiae Aeternae“, Hannover 1619. Tablica pierwsza
przedstawia w pośrodku dwie skrzyżowane pochodnie: A. Nad nimi sowa, sym¬
bol mądrości, w okularach: O. Po prawej i lewej stronie świeca: /. Napis brzmi:
„Na cóż pochodnia, światło lub szkła, gdy ludzie nie chcą widzieć?“ Khunrath
podaje drogę w następujących słowach: „Pamiętaj, po co na świat przyszedłeś:
ażeby poznać Boga, siebie i świat duchowy. Osiągniesz to przez: I. modlenie
się w oratorium i II. pracowanie w laboratorium. Oto najwyższa filozofia.“
Czwarta tablica tegoż dzieła przedstawia na pierwszym planie dwóch mędrców,
którzy tłumowi wskazują drogę do umiejętności. Mędrzec z prawej tworzy wy¬
raźnie znak — I, mędrzec z lewej — prawą ręką A,'lewą O. Napis brzmi: „Poj¬
mij i spożytkuj, jeśli pojąć i spożytkować potrafisz. Nie możesz zaś, to milcz
i ucz się, lub odejdź i pozostań, czym jesteś“.
Z pośród wielu źródeł, jakie możnaby zacytować, przytoczymy jeszcze dwa
przykłady.
W książce „Von dem grossen Stein der uralten daran so viel tausend Mei¬
ster anfangs der Welt hero gemacht haben. Den filiis doctrinae zu guten publi-
ciret durch Johannem Thölden. Hessum. Zerbst 1602“ daje autor z traktatu Ba¬
zylego Walentyna (ok. 1550) dowód przez zagadkę. Brzmi ona: „Na koniec
weź niebiańską Wagę, Barana, Byka, Raka, Skorpiona i Koziorożca. Po drugiej
zaś stronie Wagi umieść Bliźnięta, Łucznika, Wodnika, Ryby i Pannę. Następ¬
nie spraw, ażeby złocisty Lew skoczył na łono Panny, a dwanaście znaków nie¬
bieskich utworzyło opozycje. Wówczas po ziszczeniu się wszystkich barw
świata, wystąpi w końcu koniunkcja, przez którą największe stanie się naj¬
mniejszym, a najmniejsze stanie się największym“. Napiszmy zatem w podany
sposób łacińskie nazwy znaków zwierzyńcowych i odczytajmy ostatnie litery:
Libra
Caper
Gemini
Arcitenens is
		

/Magazyn_135_02_021_0001.djvu

			21
Taurus ars
Cancer
Scorpio
Aries ros
Amphora
Pisces
Vir-Leo-go
Plejades
as
os
W wyniku otrzymujemy: ars ros is as os — sztuką róży jest is, as, os.
Drugi dowód mamy w dziele pt. „Geheime Figuren der Rosenkreuzer des
XVI und XVII Jahrhundert“, wydanym w Altonie w r. 1785. W pierwszym ze-
szyoie „Aureum seculum redivivum von Henricus Madathanus, theosophus medi-
cus et tandem dei gratia aureae crucis fraeter“, autor mówi: „Liczba mego
imienia wynosi MDCXI, która zawiera całe moje nazwisko, zapisane w księdze
przyrody przez 11 zmarłych i 7 żyjących. Nadto piąta litera jest piątą częścią
ósmej i piątą częścią dwunastej. Niechaj ci to wystarczy.“ Nazwisko HENRICUS
MADATHANUS składa się z 11 spółgłosek i 7 samogłosek. Czytając litery
jako cyfry otrzymujemy liczbę roku 1611. Piątą_literą jest I, ósmą S, dwu¬
nastą A. Skoro S napiszemy kańciasto, a zatem i-j, wówczas I jest piątą czę¬
ścią S i piątą częścią A (ponieważ wraz z kreską poprzeczną składa się ono
z pięciu części). Madathanus daje zatem, jako wskazówkę, dwie samogłoski:
i, oraz a, jako też spółgłoskę S, czyli is i os.
Na dawnych rzeźbach spotykamy bardzo często wyobrażenie chwytu szyj¬
nego. Reprodukcje ich podają Guido von List w pracy o hieroglifach Ario-
Germanów, oraz Louis Herre w dziele o katedrze fryburskiej. W literaturze
alchemicznej chwyt ten nazywany bywa pieczęcią Hermesa, lub po prostu pie¬
częcią, albo „kąpielą mariańską“, która to ostatnia nazwa pochodzi od aleksan¬
dryjskiej alchemiczki Marii Prophetissa. Lekarz wenecki Wawrzyniec Wen tura
pisze: „Postaraj się poznać tę tajemną pieczęć, gdyż bez niej stopnia mistrzow¬
skiego nie osiągniesz. Istnieją zaś dwa sposoby poznania: pierwszy z nich przez
naciskanie szyi“. Na siódmej tablicy wspomnianego już pisma Bazylego Walen¬
tyna widzimy męża, który w lewej ręce trzyma wagę, zaś prawą obejmuje fla¬
szkę chwytem szyjnym. Jak wielką wagę przykładał tłumacz Thölde do tego
właśnie rysunku widać z utrzymanego w ostrej formie listu do przedrukqjvy-
waoza jego książki, który rysunki zmodyfikował. O pieczęci Hermesa pisze
Arnold z Villanovy w następujących słowach: „Podobnie zapamiętaj, że stopień
pierwszego ognia, który odnosi się do gnicia, rozkładu i śmierci ciała, wskutek
pewnego podobieństwa nazwany jest kąpielą, gdyż kąpiel jest rzeczą umiar¬
kowaną, ani za ciepłą, ani za zimną, lecz o stosownej temperaturze.“
Zanim przystąpimy do opisu samych ćwiczeń, zacytujemy jeszcze jeden
ustęp, wyjęty z książki nieznanego autora pt. „Liber de Magni Lapidis Compo-
sitione et Operatione“. Praca ta, obejmująca 56 krótkich rozdziałów, znajduje
się w zbiorze alchemicznych pism, ułożonym przez włoskiego lekarza Wilhelma
Gratrolusa z Bergamo i wydanym w Bazylei w r. 1561 pod ogólnym tytułem
„Verae Alchemiae Artisque Metallicae Doctrina Certusque Modus“. Rozdział
XXV. Pierwsze dzieło. Eliksir można wszędzie znaleźć. „O prawdziwym skła¬
dzie eliksiru, który jest pierwszym dziełem, mówią filozofowie, że spotyka się
go wszędzie, ponieważ znajduje się w każdym człowieku. Adam wyniósł go
z raju, lecz wziął z sobą gdy umarł i z nim został pogrzebany. Stąd mówi ale¬
goria mędrców, że rzecz ta jest wysubtelnionym Słońcem, t. zn. wysubtelnionym
i w najwyższą siłę mineralną przetworzonym złotem. Dlatego w pewnej książce
czytamy: wiele kupujemy z naszej gumy, lecz niewiele ze złota. Również
		

/Magazyn_135_02_022_0001.djvu

			Albertus w książce o minerałach udowadnia, że złoto znajduje się wszędzie,
bowiem nie ma ani jednej rzeczy złożonej z czterech elementów, w której nie
byłoby ono zawarte w naturalnej doskonałości. Tenże sam Albertus dowodzi
w tejże pracy, że w głowie każdego człowieka, między zębami znajduje się naj¬
większa siła mineralna, tak, iż za jego czasów w grobach ludzi dawno zmarłych
znajdowano między ich zębami złoto w postaci drobnych ziarenek, co, jak twier¬
dzi, nie byłoby możliwym, gdyby w człowieku nie istniała owa siła mineralna,
która występuje również we wspomnianym przez nas eliksirze. Stąd mówi się,
że kamień ten znajduje się w każdym człowieku i, że Adam etc. Skorośmy się
już o tym dowiedzieli i to poznali, powróćmy do naszego tematu.“
Złoto między zębami to słowo, z którego — według Ewangelii Jana —
wszystko zostało stworzonym. Ziarnka złota (głoski) są minutis i oblongis:
I i A, które ciało (gumę) ożywiają, a odrobina złota, niezbędnie potrzebna, jest
wysubtelnioną siłą słoneczną.
W swoim „Clavis Majoris Sapientiae“ uczy Artefius sztuki „facere descen-
dere spiritum“, podając, jako formy, w które duch się najchętniej przelewa,
litery: I V X O. Występują tutaj zatem wszystkie trzy samogłoski, gdyż V i X
są dwoma formami A, tzw. wąską, gdy kciuk nie jest odstawiony pod kątem
prostym i tzw. szeroką, gdy powstaje kąt prosty.
Na wzmiankę zasługuje również traktat włoskiego lekarza Ianusa Laciniusa
z Kalabrii pt. „Metallorum in melius mutationum Typus Methodusque“, Wenecja
1546, którego pierwsza ilustracja przedstawia króla, zwracającego uwagę na
swój wyciągnięty ku górze palec wskazujący: oto początek królewskiej umie¬
jętności.
Niezmiernie ważną dla zrozumienia Wiedzy Klucza jest rozprawa Aleksanr
dra Setoniusa „Novum Lumen Chymicum“, wydana po jego śmierci przez Mi¬
chała Sędziwoja. W tekście zawiera dwanaście tablic, które wyraźnie podają
sposób wytwarzania Lapis Philosophorum. Pierwsza z nich przedstawia od
lewej u góry ku prawej w dole dobrze zamaskowaną rękę, której kciuk zaznacza
mała chmurka nad wierzchołkiem trzeciego pagórka. Widoczny jest tylko palec
wskazujący, inne nie są dostrzegalne. Istnieje stare przysłowie różokrzyżow-
ców, które brzmi: „Kto do połowu nie jest zaopatrzony w złotą wędkę, ten
złowi zwykłą rtęć“. Pod „złotą wędką“ rozumieli oni ułożoną pod kątem rękę:
A; wyrażenie zaś „ten złowi zwykłą rtęć“ ma oznaczać „ten niech zaniecha
wysiłku“. Inna tablica przedstawia pracownię alchemiczną z paleniskiem. Rysu¬
nek otoczony jest dwudziestoma kołami: siedem po prawej, siedem po lewej,
trzy u góry i trzy u dołu. Przy palenisku stoi tablica, na której narysowana jest
butelka, posiadająca małą rysę, literę I. U dołu paleniska umieszczona jest nie
duża krata o 24 polach, które symbolizują 24 litery. (W komentarzu Ortheliusa
do rozprawy Setona, zamieszczonym w VI tomie „Theatrum Chymicum“,
Strassburg 1661, czytamy, że literę I należy połączyć z palcem.) Na lewej stro¬
nie następnego rysunku widać cebrzyk wypełniony ziemią, z prawej strony zie¬
mia znikła: widać tam coś przypominającego końce palców ręki. W górze świeci
Księżyc i Słońce. Księżyc otoczony jest siedemnastoma gwiazdami, z których
16 wyraźnie jest zaznaczonych, podczas gdy siedemnasta słabiej. (Wiemy, że
Słońce przedstawia w symbolice ezoterycznej Boga, zaś Księżyc — ducha.
Średniowieczny łaciński alfabet o 20 głoskach miał cztery samogłoski: A, E, I, O,
gdyż U wyrażane bywało przez V, oraz 16 spółgłosek. Stąd samogłoska A by¬
wała niejednokrotnie określana cyfrą 17. Jak z towarzyszącego tekstu wynika,
		

/Magazyn_135_02_023_0001.djvu

			23
mowa jest tutaj wyłącznie o siedemnastej głosce, o A. Ziemia w cebrzyku na
lewo jest to terra adamica — człowiek. Lewe pole rysunku wskazuje zatem
na to, że przedmiotem alchemii jest człowiek. Prawe pole daje narzędzia pracy:
literę A, ducha i rękę. Księżyc i gwiazdy oświetlone przez Słońce symbolizują
w górnej części prawego pola duchowo ożywiona literę A. Ręka wyciąga się ku
niej, gotowa ją przyjąć. Przynależny tekst brzmi w polskim przekładzie: „Gdy
wspomniana duchowa woda zostanie przyjęta i obie wody zmieszają się w jed¬
nym naczyniu, "wystawionym przy pogodnym, gwiaździstym niebie na wolne
powietrze, wówczas przesycają ją niebieskie promienie. Gdy spadnie deszcz,
można zacząć pracę. Im dłużej jest wystawiona, tym lepiej.“ Obie wody są
wypowiedzianym i1 duchowo ożywionym A. Zostają one zmieszane w jednym
naczyniu, tzn. w zgiętej ręce i wystawione na wolne powietrze, tzn. że ręką
ma zostać wyciągnięta, ażeby mogła z eteru czerpać duchową wodę. Wyrażenie
„przy pogodnym, gwiaździstym niebie“ oznacza eter. Skoro rękę ułoży się
w ten sposób, że A zostanie w niej obudzone, wówczas promienie eteru prze¬
sycają ożywioną rękę, spływają w nią, jak deszcz. Gdy ręka tą duchową wodą
zostanie dostatecznie nasycona, przystępuje się do działania: chwytu szyjnego.
Woda ta bywa określana jako „nasza niebiańska woda, nie zwilżająca rąk —
nie zwyczajna, lecz przypominająca deszczówkę.“ Opiszemy jeszcze jedną
tablicę. Widzimy na niej alchemika, który w lewej ręce trzyma tragula aurea,
złotą wędkę, którą wskazuje na cebrzyk. Cebrzyk jest pusty, co oznacza, że nie
chodzi o prawdziwą wodę. Prawa ręka czyni gesty chwytu. Na stołku stoi małe
naczynie z wodą. Przyjrzawszy się bliżej temu naczyniu, dostrzeżemy nazna¬
czoną na nim małą rękę.
Różokrzyżowiec XVI wieku Leonhard Thurneisser w pracy swojej pt. „Her-
meneia, das ist ein Onomasticum Interpretatio oder erklerunge Leonhardt Thur-
neyssers zum Thurm über die frembden und unbekannten Wörter in den Schriften
Theophrasti Paracelsi“, Berlin 1574, str. 95 — podaje na dwóch ostatnich stro¬
nicach rymowane zakończenie, w którym wygłasza pogląd, że praktyczne za¬
stosowanie ćwiczeń różokrzyżowców prowadzi do głębszego i wyższego pozna¬
nia, aniżeli uczęszczanie na najsłynniejsze uniwersytety. Nasze chwyty — po¬
wiada on — odsłaniają prawdę daleko lepiej d wyraźniej, aniżeli najmędrsze
księgi. Ułatwiają one również zrozumienie zawiłych pism — bowiem, czego
u Paracelsusa od razu nie można zrozumieć, stanie się jasnym, gdy pytanie
połączy się z chwytem piersiowym.
Znaczenie ćwiczeń.
Udowodniliśmy wyżej, że nauki różokrzyżowców i alchemików można tylko
wówczas zrozumieć, gdy się zastosuje znak, słowo i chwyt.
Przechodząc obecnie do głębszej interpretacji opisanych w dwóch pierw¬
szych rozdziałach ćwiczeń, musimy przede wszystkim na wstępie podkreślić,
że nie mogą one nikomu zaszkodzić. O ile się jednak chce osiągnąć rezultat, nie
wolno ich przerywać, gdyż dzień wypuszczony cofa o tygodnie i stawia wynik
pod znakiem zapytania. Ćwiczenia najlepiej uprawiać wczesnym rankiem, po
przebudzeniu. Nie wymagają więcej niż dziesięciu minut dziennie. W ciągu dnia,
gdy się jest samym, można zrobić krótkie powtórzenie, podobnie wieczorem.
W drugim rozdziale powiedzieliśmy, że przez podniesienie palca wskazu¬
jącego i równoczesne myślenie litery I, przyciąga się subtelne siły przyrody.
		

/Magazyn_135_02_024_0001.djvu

			24
Organizm przeciętnego człowieka jest bezwładną masą, która pozostawiona
samej sobie staje się coraz bardziej materialną. Aby móc przyjmować duchową
wodę, należy wpierw uczynić wyłom — ożywić materię. Osiąga się to przez
znak — I, który budzi żywioł ognia. Celem ożywienia I należy przyjąć postawę
pionową, kiedy całe ciało przybiera kształt tej litery, ramię wyciągnąć ku górze
i dłoń zacisnąć w pięść, wystawiając z niej palec wskazujący. Przez myślenie
samogłoski I, ożywić palec. Gdy ogrzanie wystąpi, obudzony prąd należy aktem
woli przeprowadzić przez cały organizm, za wyjątkiem głowy.
Tworząc znak — A i ożywiając go, przyjmujemy również duchowy ogień,
lecz też nieco duchowego żywiołu ziemi, co daje się zauważyć w postaci
pewnej suchości w nasadzie kciuka. Gdy ułożona pod kątem ręka zostanie do¬
statecznie przygotowana, zaczyna przyjmować duchową wodę. Obudzony prąd	i
— podobnie jak przy I — należy teraz aktem woli przeprowadzić przez całe
ciało.
Przez znak — O doprowadzamy do splotu słonecznego duchowe powietrze.
Na przerobienie ćwiczeń wstępnych trzeba 10 dni. Nie szkodzi jednak, gdy
kandydat zatrzyma się dłużej nad samogłoskami, rozwój bowiem pójdzie potem
w szybszym tempie. Rozluźniają one krępujące ducha więzy materii, albo,
mówiąc językiem alchemików: przygotowują materiały i zorują ziemię na
przyjęcie nasienia. Przez nieznaczne na pozór duchowe ożywienie palca, przy¬
ciągnięty zostaje eter i wprowadzony do organizmu. Zjawiskami dostrzegal¬
nymi w tym okresie są: łatwiejsze oddychanie i lekkość fizyczna. W trakcie
dalszych ćwiczeń przekonujemy się, że palec wskazujący zaczyna wytwarzać
coraz więcej ciepła. Spowodu swego kształtu przyciąga element ognia, obu¬
dzony przez samogłoskę I. Wreszcie temperatura staje się tak wysoka, że ogień
(duchowy) wytryskuje z wierzchołka palca i zmieszawszy się z powietrzem
tworzy kwas siarkowy, który daje się wyraźnie odczuć, gdy przytkniemy palec
do nosa. Większość pism dawnych alchemików podaje, jako pierwszy etap,
przyrządzanie siarki. Mikołaj Flamel pisze: „Wreszcie znalazłem, com szukał.
Poznałem to natychmiast po silnej woni. A wówczas osiągnąłem stopień
mistrza.“
Owa woń siarki jest pierwszym zjawiskiem na drodze. Wkrótce potem
odniesie kandydat wrażenie, że do jego zgiętej ręki wpływa prąd, który dawni
alchemicy bardzo trafnie porównali do wody. Jest to woda życia, o której mówią
nasze baśnie, aqua vitae alchemików. Z wystąpieniem woni siarki rozpoczął się
rozkład —■ putrefactio alchemii. Średniowieczne traktaty, zgodnie z oriental¬
nymi przepisami podają, jako minimalny okres 40 dni, podczas których kon¬
kretny rezultat winien zostać osiągnięty. Inni autorzy twierdzą, że zużyli 70	f
a nawet 90 dni na osiągnięcie pierwszego stopnia. Rozkład, putrefactio, ma się
ku końcowi, gdy kandydat spostrzeże czarny cień — głowę kruka alchemików.
W tym czasie chwytem szyjnym wprowadza się wodę życia do organizmu.
Woda ta ma zdolność rozpuszczania i rozkładania wszystkiego. Równolegle	,
z tym działaniem rozkładającym idzie drugie: odbudowujące. Subtelne siły
w człowieku osiągnęły stan, w którym mogą ulec obudzeniu. Dawni alchemicy
niejednokrotnie porównywali duchowe narodziny człowieka z jego cielesnymi
urodzinami. Czarniawy cień, który kandydat postrzega duchowym wzrokiem,
to stający się duchowy człowiek. Przy chwycie szyjnym — który, jak powie¬
dzieliśmy wyżej, średniowieczne traktaty nazywają balneum Mariae — należy
zważać, ażeby możliwie dokładnie został wykonany.
		

/Magazyn_135_02_025_0001.djvu

			1
25
Po mniej więcej dwutygodniowym ćwiczeniu nikt nie będzie już wątpił,
że chwyt szyjny dokonał w odnośnej części organizmu chemicznej zmiany.
Nadchodzi czas, kiedy, gdy dotknie się palcem wskazującym zgiętej ręki języka,
poczuje się na nim trujący smak rtęci, który później przekształca się w smak
soli. Seton mówi o tym procesie w następujących słowach: „Ogień zaczął dzia¬
łać na powietrze i stworzył siarkę. Powietrze zaczęło działać na wodę i stwo¬
rzyło rtęć. Wreszcie woda zaczęła działać na ziemię i stworzyła sól.“
I-	Gdy duchowy wzrok spostrzeże czarniawy cień, wówczas okres rozkładu
minął i należy przystąpić do rozwoju ciała duchowego. Chwyt szyjny przy¬
gotował podłoże, z którego — wolny od więzów ciała — wzniesie się duchowy
człowiek. Fizyczne ciało musi ulec zniszczeniu, ażeby duchowe mogło się roz¬
winąć. Alchemik zaczyna teraz odczuwać, że jego ziemskie ciało staje się dlań
coraz bardziej obce i przypomina proch i pył. W momencie tym — najważniej¬
szym ze wszystkich — spowijają go okropności mroku i śmierci. Ćwiczenia
mają na celu wyjście naprzeciw śmierci. U przeciętnych ludzi dusza oddziela
się od ciała dopiero w chwili śmierci. Alchemicy nie chcą takiego zakończenia,
pragną jeszcze za życia poddać się dobrowolnej śmierci. Naturę niższą starają
się przezwyciężyć wyższą.
Różokrzyżowcy uczą o siedmiu ciałach człowieka, z których cztery ostatnie
nazywa Paracelsus „zwierzęciem w nas“. Wiedza Klucza wskazuje drogę poko¬
nania tego zwierzęcia i wzniesienia się na płaszczyznę przyczyn. Jest to tym
konieczniejsze, że potęgi ciemności nieustannie nastawiają sidła na doskona¬
lącego się człowieka. Jednostki, które wzniosły się z siódmego szczebla na
szósty potrafią wysyłać ciało życiowe czyli się rozdwajać. Podczas odłączania
się od organizmu fizycznego ciało życiowe zostaje z nim połączone za pomocą
tzw. srebrzystego sznura, lecz związek ten jest bardzo luźny, łatwo go przer¬
wać, a wówczas następuje śmierć fizyczna. Oto cel ataku potęg ciemności. Dla¬
tego należy opuścić plan skutków, a wznieść się na płaszczyznę przyczyn,
bowiem niebezpieczeństwo przestaje być groźne, gdy się je widzi. Przez śmierć
wiedzie droga do prawdziwego życia. Aczkolwiek organizm fizyczny, po ukoń¬
czeniu serii chwytów szyjnych, wydaje się prochem, nie należy go jednak
lekceważyć, gdyż potrzebny jest do wykształcenia nowego duchowego ciała.
Nie wystarczy jednak ukształtować tylko jego cień, trzeba mu jeszcze dać
barwę i kształt, a tym samym samodzielny byt.
Celem rozwoju duchowego ciała stosuje się dalsze chwyty, używając przy
tym formuł Muhammada. Pozwolimy sobie w tym miejscu zacytować ustęp
z przytaczanego już Mikołaja Flamela: „Zaprawdę, powiadam ci, jeśli — ope-
f	rując nawet właściwymi składnikami — w czas pewien po umieszczeniu ingre-
diencyj w filozoficznym jaju i poddaniu ich działaniu ognia nie ujrzysz głowy
kruka, tej głębokiej czerni, musisz zacząć na nowo. Gdyż błędu tego naprawić
nie sposób.“ Filozoficzne jaje, to organizm fizyczny, zaś ingrediencje to subtelne
połączenia elementów, które za pomocą chwytu szyjnego wprowadzamy do
organizmu. Ważnym jest tedy ujrzeć ów cień, a gdy się ukaże, oznacza to, że
kandydat jest na właściwej drodze. Głowa kruka wspominana jest przez wszyst¬
kich alchemicznych pisarzy, którzy też zgodnie podają kolejność występujących
barw. Zasadniczymi są: czarna, biała, czerwona. Między czarną a białą leżą
wszystkie inne barwy, zaś między białą i czerwoną przede wszystkim żółta.
Duchowe ciało rozwija się w miarę występowania tych barw, których naturalne
następstwo może ulec zakłóceniu przez zbyt silny ogień, czyli zbyt częste zasto-
i
		

/Magazyn_135_02_026_0001.djvu

			26
sowywanie chwytu piersiowego. Wolno go wykonywać maximum 5 razy dzien¬
nie. Gdy dawne pisma mówią: „Gotuj, gotuj bez przerwy“, ma to oznaczać,
że nie należy tracić cierpliwości.
Zestawiamy' niżej tablicę z „Rosarius Minor“ z Tablicą Muhammada, po¬
przedzając przekładem wyjątku z tego dawnego traktatu, przedstawiającego
znakomicie tryb pracy: „Zaprawdę, powiadam ci. Tą drogą w 124 dniach osiąg¬
niesz całkowity rozkład. Czerń jest pierwszym znakiem rozkładu. Drugim czerJ
wień, która trwać będzie 30 dni, osiągając w tym czasie pełny rozkwit. Trzecim
znakiem jest zieleń, która w 70 dniach winna się rozwinąć przez ciepło. Między
trzecim a czwartym znakiem występują wszystkie barwy, jakie sobie można
wyobrazić. Poozem następują zaślubiny, zjednoczenie ducha i duszy, gdyż
odtąd będą rządzić wspólnie, podczas gdy dotychczas każde samodzielnie pod
swoim znakiem władało. Mianowicie w pierwszym ciało, w drugim duch, w trze¬
cim dusza. Połączenie następuje w 70 dniach. Z kolei ukazuje się znak czwarty,
będący pożyteczną fermentacją, a po upływie 140 dni wyłania się lśniąca biel.“
Ćwiczenia	Rosarius Minor	Tablica Muhammada
Ćwiczenia wstępne	14 dni	46 dni
Chwyt szyjny	124 dni	58 dni
Chwyt piersiowy	100 dni	149 dni
Chwyt średni	70 dni	236 dni
Chwyt mistrzowski	140 dni	311 dni
Chwyt końcowy	28 dni 	68 dni
Dni	476	868
Miesięcy księżycowych	17	31
Widzimy, że różnicy są znaczne. W rzeczywistości są one jeszcze większe,
gdyż postęp zależy wyłącznie od indywidualnego uzdolnienia kandydata. Na co
jeden potrzebuje tygodnia, inny zużywa kilku miesięcy.
Dawni alchemicy nazywali chwyt piersiowy gotowaniem, bowiem podczas
gdy chwyt szyjny wytwarza łagodne ciepło, chwyt piersiowy rozpala silny
ogień. Wykonuje się go w następujący sposób: ożywiwszy zgiętą rękę za po¬
mocą formuły, która wchłania duchową wodę, zaciska się ją i kładzie na lewej
piersi, czyniąc odnośny chwyt przez przesuwanie. Barwy, które podczas tej
czynności występują, rozwijają się z bladego błękitu przez czerwień do zieleni.
Czerwień tę nazywali alchemicy fałszywą czerwienią w odróżnieniu od pur¬
pury ćwiczeń końcowych. Spostrzegłszy zieleń, wołali: „O benedicta viridi-
tas“. Staje się ona z każdym dniem świeższa, a gdy przybierze barwę młodej
runi można przystąpić do chwytu średniego i odnośnych formuł. Sposób postę¬
powania analogiczny jak przy chwycie piersiowym. Kolory, które występują,
stanowią prawdziwą symfonię barw. Błękitna, żółta i czerwona zjawiają się we
wszystkich odcieniach, którą to grę barw określali dawni alchemicy nazwą
pawiego ogona. Po czym barwy stopniowo bledną, aż wytwarza się żółtawa
biel. Chwytu nie można dokonywać częściej, niż pięć razy dziennie. Żółtawa
biel przekształca się następnie przez chwyt mistrzowski, oraz odnośne formuły
w promienną, świetlaną biel, po której otrzymaniu przechodzi się do chwytu
końcowego i formuły na — osiągając w rezultacie wspaniałą purpurę. Ewolucja
prowadzi od barwy żółtej do purpurowej.
		

/Magazyn_135_02_027_0001.djvu

			27
Kończymy słowami Henryka Khunratha: „Na własne oczy widziałem złoto,
nie pospolite, lecz filozofów, rękoma dotykałem go, językiem smakowałem go,
nosem wąchałem go. O jakże cudownym jest Bóg w swoich dziełach.“
LITERATURA.
A.	Do studium o Różokrzyżowcach:
Joh. Val. Andreae: Vier alte Rosenkreutzerschriften (Neudruck), Rerlin 1923.
J. C. Arnold: Wiadomość o życiu i dziełach Jana Jonstona, R. T. P. N. 1811.
Bilikiewicz T.: Jan Jonston (1603—1675). Żywot i działalność lekarska. Warszawa.
Bulwer Lytton Edward: The Coming Race.
Bulwer Lytton Edward: Zanoni.
Die geheimen Figuren der Rosenkreuzer aus dem 16. u. 17. Jahrh. (Neudruck).
Berlin 1919.
Freudenberg Dr. med.: Paracelsus und Fludd (Neudruck), Berlin 1919.
Dr. Franz Hartmann: Ein Abenteuer unter den Rosenkreuzern.
Dr. Franz Hartmann: Unter den Adepten und Rosenkreuzern.
Heindel Max: The Rosicrucian Cosmo-Conception, Oceanside.
Heindel Max: The Rosicrucian Mysteries, Oceanside.
Heindel Max: The Rosicrucian Philosophy in Questions and Answers.
Jannings H.: Die Rosenkreuzer, ihre Mysterien. Berlin 1920.
Ketmia Vere: Der Kompass der Weisen (Neudruck). Berlin 1919.
Kirchweger: Annulus Platonis (Neudruck),_ Berlin 1921.
Karl Kiesewetter: Die Rosenkreuzer. Sphinx 1886, I.
Dr Jan Kuchta: Nauki Tajemne w Polsce w XV i XVI w. (Lud, 1928).
Ernst Kurtzahn: Die Rosenkreuzer, Lorch 1926.
Anton Mailly: Die Katholische Rosenkreuzerei.
I. Myślicki: Jonston i De Spinoza, B. U. L. P. 1922.
W. E. Peuckert: Die Rosenkreuzer, 1928,
G.	W. Surya: Moderne Rosenkreuzer.
B.	Do studium o Praktycznym Systemie Alchemii Duchowej.
Geheime Figuren der Rosenkreuzer aus dem XVI. und XVII. Jahrh., Altona 1785.
H.	Khunrath: Amphitheatrum sapientiae aeternae solius verae christiano-
cabalisticum — Hanoviae 1619.
Der Koran, übersetzt v. Max Hennig — Leipzig 1901.
R. v. Sebottendorf: Der Schlüssel zum Verständnis der Alchimie, Lipsk.
R. v. Sebottendorf: Der Talisman des Rosenkreuzers, Pfullingen.
Michael Sendivogius: Novum Lumen Chymicum.
J. Thölden: Von dem grossen Stein, 1602.
		

/Magazyn_135_02_028_0001.djvu

			„HEJNAŁ“
Miesięcznik Wiedzy Duchowej
Adres redakcji i administracji: Jan Pilch, Wisła nr. 721, Śląsk Cieszyński.
Jedyne tego rodzaju pismo w Polsce, propagujące duchowy rozwój i odrodzenie
człowieka w imię ideałów chrześcijańskich, oraz dające poznanie wyższych praw bytu
i celu życia człowieka na ziemi.
Jasnowidząca Agni Pilchowa wyjaśnia na łamach pisma wiele wypadków nadnor-
malnych i niezrozumiałych dla ogółu, o jakich coraz częściej czyta się wzmianki
w prasie obecnej.
Prenumerata roczna 12 zł, półroczna 6.50 zł, kwartalna 3.50 zł. Numer pojedyńczy-
poza prenumeratą 1.30 zł.
Egzemplarze okazowe wysyła się na życzenie bezpłatnie.
		

/Magazyn_135_02_029_0001.djvu

			Nakładem „Hejnału“ wyszły i są do nabycia
w Administracji „Hejnału**, Wisła 721 (Śl. Ciesz.)
ZMORA
POWIEŚĆ OKULTYSTYCZNA NA . TLE
PRAWDZIWYCH ZDARZEŃ
napisała Agnieszka P.
Opisuje dzieje człowieka, który napa¬
stowany przez szereg lat przez dręczące
go zmory, napróżno szuka przed nimi
ucieczki, aż wreszcie zapada w letarg,
który otwiera mu oczy na prawdziwe
źródło jego cierpień, odsłaniając mu da¬
leką przeszłość z zawrotnym kołem wie¬
lokrotnych urodzin i śmierci.
Duch jego, odłączony od ciała w cza¬
sie pozornej śmierci wędruje po sferach
zaświata w towarzystwie swego opie¬
kuna, który mu wskazuje i tłumaczy
różne tajemnice życia i tak zw. śmierci.
Wyjaśnia m. i., co to jest t. zw. czyściec
i	piekło — zmory, larwy i wampiry; tłu¬
maczy skutki niewłaściwego życia płcio¬
wego itp.
Objętość stronic 238 + VIII wstępu,
format 13 X 19 cm. Cena 3 zł, w opra¬
wie płóciennej 5.50 zł.
UMARLI MÓWIĄ
drugi tom „Zmory“
napisała Agnieszka P.
Powieść okultystyczna na tle praw¬
dziwych zdarzeń.
Powieść ta, osnuta na tle przeżyć
człowieka, który po obudzeniu się z le¬
targu zachował pamięć wędrówek swoich
po „tamtym świecie“, mogąc się przytem
dowolnie porozumiewać z tymi, których
przywykliśmy nazywać umarłymi. Au¬
torka w żywy, barwny sposób porusza
wiele najżywotniejszych zagadnień, rzu¬
cając na nie snop światła czystej, niezmą¬
conej żadnymi uprzedzeniami Prawdy.
Czyta się ją jednym tchem.
Objętość stron 290. Format 13 X 19
cm. Cena 3.50 zł, w oprawie płóciennej
6 zł.
PAMIĘTNIKI JASNOWIDZĄCEJ
Z WĘDRÓWKI ŻYCIOWEJ POPRZEZ
WIEKI AGNIESZKI P.
poprzedzone wstępem o istocie jasnowi¬
dzenia, Nowej Erze itd. i uzupełnione
dodatkiem, w którym przytoczono m. i.
szereg przykładów na przejawianie się
prawa przyczyny i skutku (Karma) i po¬
nownych wcieleń (Reinkarnacja) w życiu
znanych powszechnie ludzi.
Część pierwsza pamiętników ilustruje
ciekawe przeżycia autorki na przestrzeni
całego szeregu inkarnacyj ziemskich. Do¬
wiadujemy się tam m. i. o jej przeszłości
z Czasów Chrystusa, która wiele zawa¬
żyła na kształtowaniu się jej dalszych
losów w następnych wcieleniach.
W części drugiej, traktującej o jej
przebudzeniu się duchownym i kierunku
pracy w obecnym życiu, szczególnie cha¬
rakterystycznym jest ustęp, w którym
autorka opisuje, w jaki sposób duch pew¬
nego lekarza nauczył ją w krótkim cza¬
sie rozpoznawać i leczyć choroby.
Objętość stron 254 + XX wstępu. For¬
mat 16 X 23 cm. Cena 4 zł; na papierze
bezdrzewnym w oprawie płóciennej wraz
z podobizną autorki 7 zł.
SPOJRZENIE W PRZYSZŁOŚĆ
napisała Agnieszka P.
Co nas czeka? — W odwiecznej kuźni
losów ludzkich. — Wojna a świat niewi¬
dzialny. — W przededniu przymierza na¬
rodów słowiańskich. — Walka o ducha.
Niesie ona prostą a niezmiernie tra¬
fną odpowiedź na pytania, dręczące obec¬
nie całą ludzkość: „Dlaczego jest
dziś tak źle? — Co będzie da¬
lej? — Jak znaleźć wyjście
z cierpień, jakie spadły ostat-
nio i jeszcze spadają na ludz¬
kość?“
94 stronice formatu 14 X 20 cm. Cena
2	zł.
		

/Magazyn_135_02_030_0001.djvu

			W Administracji Hejnału są do nabycia:	Cena z p«esytk?
zł	zł
Z pogranicza zaświatów — Dr. Breyer		1.90	2.15
Zagadka człowieka — Dr. Breyer		1.80	2.05
Religja Absolutna — Dr. Breyer	1,60	1.85
Leczenie syntetyczne — Dr. Breyer	3._	3.25
Jarska kuchnia witaminowa — Dr. Breyer	4.—	4.25
Nowy lekarz domowy — Dr. St. Breyer	6.—	6.50
Przeciw śmierci — Mulford	6.—	6.50
Moc życia — Mulford	6.—	6.50
Moc ducha — Mulford	6.		6.50
Pierwsze kroki na drodze okultyzmu — H. P. Blawacka . . .	1.20	1.35
Symbolika Astralna Słowackiego — Zbigniew Prewoz . ...	2.—	2.15
Uzdrowienie Chrystusa — Sedir	6.—	6.50
Wtajemniczenia — Sedir	3.^	3.25
Kilku przyjaciół Boga — Sedir 	2.—	2.25
Siły mistyczne — Sedir		2.50	2.75
Obowiązek duchowy — Sedir	1.50	1.65
O prawdziwej religji — Sedir		0.30	0.40
Energja ascetyczna — Sedir		0.50	0.60
Siedm ogródków mistycznych — Sedir	1.—	1.15
Nowy Testament z Psalmami (w oprawie)	1.—	1.25
Biblja (Stary i Nowy Testament) w oprawie		3.50	4.—
Biblia a gwiazdy — And. Niemojewski	0.75	1.—
Rzym a Polska w twórczości Słowackiego — Z. Górecki ....	5.—	5.50
Nasze zioła — Mgr. Z. Biegański	6.—	6.50
Elem. Kurs Astr. Urodzeniowej — Fr. A. Prengel	10.—	10.30
Na marginesie chirologii — Dr. St. Peliński	1.20	1.35
Lekcje języka światowego Esperanto — M. Sygnarski ....	1.50	1.75
Leczenie gruźlicy witaminami, tranem i kumysem — Dr E. Terlecki	0.90	1.05
Ewangeliczne metody leczenia — Józef Domżał		0.30	0.40
Zasadnicze podstawy nowego ustroju społeczeństwa i państwa
— R. Steiner	1.50	1.75
Polskie Niebo — Andrzej Niemojewski	0.70	1.05
Księga rozmów — Bó Yiu Rś.			0.50	0.75
Księga zaświata — Bó Yiu Ra		0.50	0.75
Dawność a Mickiewicz — Niemojewski		0.60	0.85
P. K. O. 305.993.
Chociaż polecamy także książki nie naszych wydawnictw, nie chcemy przez
to powiedzieć, że zgadzamy się z ich treścią pod każdym względem. Zwracamy
na to uwagę dla uniknięcia ew. nieporozumień. Uważamy jednakże, że w	każdej
z tych książek znajdzie Czytelnik coś naprawdę dobrego i pożytecznego dla siebie.
		

/Magazyn_135_02_031_0001.djvu

			W Administracji „HEJNAŁ U“ są do nabycia :
P. K. O. 305.993
ŻYCIE NA ZIEMI I W ZAŚWIECIE, CZYLI WĘDRÓWKA DUSZ
— Agni P. Część I. objaśnia zagadkę stworzenia świata i ży- Cena Dla Czyteln
cia na ziemi, oraz stopniowy upadek ducha w materję. Część II. 2ł He|nahl zi'
w szeregu barwnych obrazków przedstawia wędrówkę pewne;
grupy osób w kilku kolejnych żywotach ziemskich .... 4 — 2.50
ŻYCIE PO ŚMIERCI — Leon Denis. Naukowo uzasadnione roz¬
wiązanie zagadnień życia i śmierci. Natura i przeznaczenie
jaźni ludzkiej. Przeżycia kolejne	4.— 2.50
DUCHY I MEDJA — Leon Denis. Spirytyzm doświadczalny — po¬
gląd ogólny. Zjawiska spirytystyczne. Natura medjumizmu.
Analiza medjumizmu	 0.80 0.60
MATERIALIZACJA ZJAW DUCHOWYCH — dr. Gustaw Geley.
Tak zw. nadnormalna fizjologja i zjawiska ideoplastji (z foto-
grafjami zjaw duchowych)	150 i
POD ZNAKIEM WODNIKA — Stan. Wilczyński. Sztuka spiry¬
tualistyczna w trzech aktach 		1.60 1.20
CZY FANTAZJA — Maryloon. Sztuka spirytystyczna, obrazująca
życie w zaświecie . 	j	 0.60
KLEJNOT MĄDROŚCI WSCHODU — Sankaraczarja. Zasady filo¬
zof ji hinduskiej	1,50 i.
WIEDZA METAPSYCHICZNA — Karol Richet i CZŁOWIEK
NIEWIDZIALNY — J. S	 0.90 0.70
DUCHOWE SKARBY PUSZCZY BIAŁOWIESKIEJ — M. Roma¬
now. Tajemnicza mowa puszczy i jej wpływ na rozwój du¬
chowy człowieka (z szeregiem zdjęć fotograficznych) . . . 1.50 1.20
POLSKA I JEJ TWIERDZE BYTU — M. Przewóska. Wykład pol¬
skiej ideologji mesjanistycznej	1.50 1.—
SFINKS I KRZYŻ — Iris	1.50 1.—
PRZYSZŁOŚĆ POLSKI W PIŚMIE ŚW. — Bożymir Istomilski 0.75 0.60
LICZBY PROROCKIE — Jerzy Badura. Przepowiednie na podsta¬
wie Pisma św., dotyczące wojny europejskiej i losów Europy
aż do roku 1965 		2	 150
ZASADY NOWEJ NAUKI O DUCHU — dr. J. Seton .... 0.70 0.50
KARMA YOGA — Swami Wiwekananda. Prawo przyczynowości
w życiu człowieka				i go
SŁAWA — dr. J. Zubrzycki. Rodowód Polski i Sławjan . . . 1.20 0.80
Koszta przesyłki ponosi kapujący.
		

/Magazyn_135_02_032_0001.djvu

			Biblioteka	P}P) ¥ P
Główna	/ C«/ O / ,y
UMK Toruń
Nakładem „HEJNAŁU“ wyszły i są do nabycia
w Administracji „Hejnału“, Wisła 721 (Śląsk Ciesz.)
Cena z przesyłką
zł
zł
SPOJRZENIE W PRZYSZŁOŚĆ — Agnieszka P	2.—
ZMORA, powieść okultystyczna — A. P	3.00
W płóciennej oprawie	5.50
UMARLI MÓWIĄ, druga część Zmory — A. P	3.50
W płóciennej oprawie . 		6.—
PAMIĘTNIKI JASNOWIDZĄCEJ, z wędrówki życiowej poprzez
wieki — poprzedzone wstępem o istocie jasnowidzenia, Nowej
Erze etc. i uzupełnione dodatkiem, w którym m. i. przytoczono
szereg przykładów na przejawianie się Prawa Karmy i Reinkar¬
nacji w życiu znanych powszechnie ludzi — A. P	4.00
W płóciennej oprawie z podobizną autorki	7.—
JASNOWIDZENIE — A. Pilchowa	1.50
ZBIÓR PIEŚNI	1.00
ŚWIATŁO ASTRALNE — Mgr. St. Trojanowski	0.60
PARAPSYCHOLOGIA — Mgr. St. Trojanowski	0.75
TEOLOGJA I ANTYTEOLOGJA — T. 0	1.20
KSIĘGA DUCHÓW — Allan Kardec			4.50
CHRYSTJANIZM A SPIRYTYZM — L. Denis	3.50
TAJEMNICZE GRUCZOŁY W LUDZKIM USTROJU — J. R. . .	0.40
MATERIALIZACJE — A. E. Brackett	1.50
RÓŻOKRZYŻOWCY — Prakt. System Alchemii Duchowej — J. R.	1.—
ASTROLOGIA A WYCHOWANIE — J. R	0.40
MEDIUMIZM A BIBLIA — L. DENIS	0.80
LISTY Z ZAŚWIATA — W. T. Stead	1.25
UKRYTA POTĘGA MUZYKI — Tomira Zori . . . . • . .	1.—
MAGNETYZM LECZNICZY — K. Chodkiewicz	0.60
ANATOMIA CIAŁ NIEWIDZIALNYCH CZŁOWIEKA, Chodkiewicz	0.80
WIEDZA TAJEMNA CZY DUCHOWA — K. Chodkiewicz . . .	0.40
ROCZNIKI HEJNAŁU z lat poprzednich — po	7 —
W płóciennej oprawie
2.25
3.25
6.00
4.00
6.50
4.50
7.60
1.75
1.10
0.70
0.85
1.35
5.—
4.—
0.50
1.75
1.25
0.55
0.90
1.4'
1.1
0.7
0.3
0.4
8.-
10.-
Biblioteka Główna UMK
IlllUllllllllllllllllllilllilllllllllllll
300047606103